Nieoficjalny rejestr pierwszych polskich satelitów
Dziś będzie wyjątkowo jak na tego bloga zwięźle. W listopadzie 2023 zaświtała mi w głowie myśl, aby zgromadzić w jednym miejscu najważniejsze informacje o wszystkich polskich satelitach – tym razem jednak nie w postaci przydługich artykułów, ale czytelnej tabelki. Pomysł zaczął kiełkować w mojej głowie, w konsoli mignęło git init, zaczęłam stopniowo uzupełniać JSONa z danymi i… dopadła mnie rzeczywistość. Jak 2137 innych pomysłów, ten też przeleżał swoje w wirtualnej szufladzie, aż do chwili, w której zorientowałam się, jak bardzo zmieniły się okoliczności i że powinnam wyciągnąć go na światło dzienne. Czyli do teraz. I zanim przejdę do szczegółowszych dywagacji, prezentuję Wam: oddolny, niezależny Nieoficjalny Rejestr Pierwszych Polskich Satelitów. Ta da:
To teraz czas na najważniejsze pytanie: w jakim celu stworzyłam ten rejestr? I jakie okoliczności uległy zmianie? Istotne są tutaj dwa tematy, czyli polityka i dostęp do informacji. Omówię je poniżej.
Jeśli jesteście tu nowi, być może zastanawiacie się skąd w nazwie tabeli znalazło się sformułowanie “pierwszych polskich”. Wyjaśnienie znajdziecie we wstępie wpisu W poszukiwaniu pierwszego polskiego satelity. Najlepsze jest to, że od jego powstania minęło już prawie pół dekady, a wciąż w mediach możemy znaleźć wzmianki o pierwszych polskich obiektach kosmicznych ;) Naprawdę nie przypuszczałam, że ten nieśmieszny żart będzie się za naszą branżą ciągnął aż tyle lat.
W ramach poszerzenia wiedzy o nowszych polskich misjach polecam też świeższy tekst Piksele z kosmosu. Historia pierwszych polskich zdjęć kosmicznych

Fig. 2. Warto jeszcze podkreślić, że polskich satelitów w ostatnich latach znacząco przybyło. Powyższy wykres, który przygotowałam w ramach pracy na rejestrem, dość dobrze pokazuje, jak bardzo postąpiła ojczysta ekspansja orbitalna.
Kwestia pierwsza: polityczna. Krajowy Rejestr Obiektów Kosmicznych
Niedawno w przestrzeni legislacyjnej pojawił się projekt ustawy o działalności kosmicznej, którego treść wraz z uzasadnieniem i zgłoszonymi uwagami można znaleźć pod tym linkiem. W czasie przygotowywania przeze mnie tego artykułu rozpoczyna się procedowanie dokumentu, dlatego trudno jednoznacznie ocenić, czy, kiedy i w jakiej formie zostanie przyjęty. Biorąc jednak pod uwagę, że od niemal sześćdziesięciu lat (!) czekamy na przepisy, które sprawią, że spełnimy wymagania wynikające z podpisanych w latach 60-tych i 70-tych umów międzynarodowych, to można założyć, że po jakiś poprawkach, projekt zostanie raczej prędzej czy później przegłosowany i wdrożony.

Fig. 3. Fragment uzasadnienia ustawy. Troszkę się komuś przyspało…
Nie będę analizować szczegółowo treści projektu, mimo że niesie za sobą sporo zmian regulujących wykonywanie działalności kosmicznej (zezwolenia, ubezpieczenia obiektów kosmicznych etc.), ale jeśli działacie w sektorze upstream, to polecam lekturę i ocenę, czy jego założenia w jakiś sposób na Waszą pracę nie wpłyną.
Ale do brzegu. Clue, do którego zmierzam to fakt, że ustawa o działalności kosmicznej opisuje m.in. powstanie KROKu, czyli oficjalnego Krajowego Rejestru Obiektów Kosmicznych. Jest to wypełnienie zapisów konwencji o rejestracji obiektów wypuszczonych w przestrzeń kosmiczną z 1975 roku, która narzuca pewien sposób porządkowania satelitów. Według aktualnej wersji projektu ustawy do KROKu zostaną wpisane obiekty znajdujące się w momencie jego wdrożenia na orbicie oraz (po zgłoszeniu w określonym terminie) przyszłe misje. Pojawia się więc pytanie – czy wcześniejsze satelity nie zostaną w owym rejestrze uwzględnione? Druga kwestia to dobór informacji, które pojawią się przy każdym z obiektów – będą to głównie kwestie formalne dotyczące operatora, daty, parę parametrów orbitalnych i status aktywności. O ile to ostatnie jest ciekawe i bardzo cieszy, że będzie publikowane, tak z perspektywy badawczej człowiek chciałby zazwyczaj wiedzieć więcej:)
Warto jeszcze dodać, że istnieje coś takiego jak Indeks Obiektów Kosmicznych, prowadzony przez POLSA, który zawiera misje od 2012 roku. Jest to jednak podstrona w pewien sposób nieoficjalna (aczkolwiek aktualizowana w miarę na bieżąco), dlatego nie wiem, jakie będą jej losy w przyszłości. Przy okazji pracy nad swoją tabelą zauważyłam również, że niektóre wymiary satelitów w tym indeksie są błędne. Co ciekawe, jest tam również pole “Status”, w którym niekiedy znajdziemy wymowny symbol myślnika. Nie daje nam to jednak informacji, którą moglibyśmy umiejscowić w czasie, czyli od kiedy tak właściwie ten konkretny satelita nie działa. A przecież to jest najciekawsze, prawda?
Zawijając: zmotywowana tymi niepewnościami, postanowiłam zebrać w jednym miejscu jak największą ilość informacji o polskich satelitach, co widzicie w formie Nieoficjalnego Rejestru Pierwszych Polskich Satelitów. W ten sposób niezależnie od finalnych decyzji ministerstw, może uda się nie stracić zebranych tabelarycznie danych o historycznych i aktualnych misjach. Zgromadzenie wszystkich ciekawych danych to ogólnie dużo pracy, dlatego wypuszczam rejestr w wersji alpha z planem stopniowego uzupełniania tabeli większą liczbą parametrów.
Oczywiście, jak dobrze wiecie, nie jestem raczej wielką zwolenniczką klasyfikowania satelitów według „narodowości” – rozumiem jednak, że działalność na arenie międzynarodowej wymusza pewien sposób ich porządkowania. W praktyce takie przypisanie ma ograniczony sens, ale niech wszelkie te rejestry, czy oficjalne czy oddolne, będą przynajmniej dowodem na to, że polski sektor kosmiczny rzeczywiście ma już w obszarze satelitarnym konkretne osiągnięcia. Praktycznym rezultatem mojej niechęci jest natomiast zakładka Inne, w której znajdziecie bonusową tabelę z misjami satelitarnymi opartymi o polskie platformy lecz zindeksowanymi w rejestrach innych krajów (jak AmicalSat czy Autorasat-1) oraz faktycznie polskimi obiektami kosmicznymi, które zostały zbudowane i wystrzelone, ale z jakiegoś powodu nie dotarły na docelowe orbity. Myślę, że pod kątem usystematyzowania wiedzy o historii polskiego spejsa te informacje też mają pewnego rodzaju wartość i szkoda, gdyby zgubiły się w odmętach historii.
Kwestia druga, czyli kiedyś to były czasy… Krótki rant na zarządzanie informacjami w sektorze małych satelitów
Od 2021 roku, gdy założyłam tego bloga i byłam najbardziej aktywna popularyzatorsko, zmieniło się o wiele więcej niż mogłoby się wydawać – przede wszystkim pod kątem dostępu do informacji. Dwie potężne bazy agregujące dane o małych satelitach, z których z entuzjazmem wówczas korzystałam, nie są już otwarte i dostępne publicznie. Świetne Airtable od Nanosats zniknęło (pozostała jedynie wersja ograniczona do kilku kolumn i bez możliwości filtrowania), a baza pana Swartwout złączyła się z komercyjną Seradata, trafiając jednocześnie za paywalla. I to takiego wrednego, bo bez cennika i możliwości łatwego zakupu dostępu. W ramach przygotowań do pisania tego tekstu, wysłałam maile do obu organizacji z prośbą o darmowy access (z adnotacją, że jestem autorką okołokosmicznego niekomercyjnego blogaska po polskiej stronie internetu), ale na żadnego z nich nie uzyskałam odpowiedzi, ani pozytywnej, ani odmownej. Szczerze mówiąc wyjątkowo mnie to rozczarowało. Wiem, że czasy się zmieniają; że CubeSatów i innych małych satów w kosmos lata coraz więcej, a utrzymywanie puchnących baz danych kosztuje i staje się nierealne do aktualizacji przez pojedyncze osoby. Mam jednak poczucie, że umożliwienie łatwego dostępu (nawet płatnego!) dla badaczy czy ogólnie ludzi zainteresowanych tematem jest do zorganizowania w sposób systemowy.
Podobnie wygląda sytuacja już w samym polskim sektorze kosmicznym. Mam poczucie, że kiedyś wszystko było bardziej transparentne. Rozpoczynaliśmy 2021 rok z sześcioma oficjalnie polskimi satelitami na pokładzie, o których szczerze opowiadano w przestrzeni publicznej, chwalono się ich konstrukcją i szczegółami działania, otwarcie mówiąc o ewentualnych problemach czy usterkach. Jasne, były to satelity uczelniane i badawcze, ale nawet pierwszy polski satelita komercyjny™, czyli Światowid od SatRev, również mógł pochwalić się wówczas publicznie dostępną stroną internetową z wykresami jego telemetrii czy zdjęciami z orbity (niestety już niedostępną i niezindeksowaną poprawnie przez webarchive).
Aktualna sytuacja wygląda zgoła inaczej. Polska branża kosmiczna zaczyna powoli obrastać w tajemnice poliszynela, niedopowiedzenia i półprawdy, które sprawiają, że informacje roznoszone w eter przez mainstreamowe media stają się – szczególnie po uproszczeniu tych z pozoru drobniutkich przeinaczeń – niezgodne z rzeczywistością. Brakuje rzetelnych branżowych portali informacyjnych, które nie będą bezmyślnie podawać dalej newsów z PAPu czy not prasowych od firm, ale tworzyć własne treści i weryfikować informacje. Na domiar złego niektóre ze spółek wskoczyły na giełdę, a na tapecie pojawiły się projekty wojskowe i rządowe. A jeśli człowiek nie chce robić sobie wrogów, to najlepiej aby zachował komentarze i analizy dla siebie, a o nowych polskich projektach satelitarnych w ogóle nie zabierał głosu.
Możecie oczywiście posądzić mnie o naiwność, w której tak bezczelnie ośmielam się domagać, aby pewne podstawowe fakty dotyczące konstrukcji satelitów, ich operatorki czy statusu działania były publiczne, nawet jeśli to urządzenia komercyjne. Ale pewne dane spokojnie mogą być udostępniane – świadczy o tym choćby fiński rejestr obiektów kosmicznych, a dokładniej jego ostatnia kolumna, w której znajdziemy m.in. adnotacje, jeśli satelita przestał być operacyjny.
A jak pisałam w poprzednim akapicie – w naszym polskim oficjalnym KROKu, jeśli projekt ustawy o działalności kosmicznej zostanie przyjęty, również ta dana ma się znaleźć. I bardzo dobrze.
Zgodnie z aktualnymi zapisami w projekcie ustawy przytoczonymi poniżej, operator satelity będzie zobowiązany do poinformowania Polskiej Agencji Kosmicznej, jeśli satelita przestanie być operacyjny, a POLSA do sprawnej aktualizacji rejestru. Yay.
Art. 45. 1. Rejestr zawiera następujące informacje i dane:
(...)
9) informację o statusie aktywności obiektu kosmicznego;
(...)
Art. 48. Operator niezwłocznie informuje Prezesa Agencji o każdej zmianie informacji i danych zawartych w Rejestrze.
Trzecią warstwą problemu jest też znikanie z przestrzeni internetowej wielu informacji. Strony czy podstrony są usuwane, stare posty w mediach społecznościowych kiepskie do indeksacji i przeszukiwania, a niektóre z firm prezentują dane głównie w formie przydługich i męczących webinarów inwestorskich.

Fig. 4. Śmieszki heheszki, ale kto ma czas, aby oglądać to wszystko?
Działają inicjatywy typu webarchive – można by powiedzieć – więc w czym problem? Niestety nie wszystkie strony są indeksowane odpowiednio często (jeśli w ogóle), a na dodatek trzeba wiedzieć bardzo dokładnie, czego się szuka. A jeśli witryna, którą chcę odtworzyć, była jakoś specyficznie renderowana pythonem z backendu, to próba wykorzystania do tego webarchive prawdopodobnie zakończy się fiaskiem. Filmy, po usunięciu z platform typu YouTube, w ogóle prawdopodobnie rozmyją się w nicości.
Już w poprzednim artykule narzekałam, że czas życia informacji jest bardzo krótki, a mimo że danych (i to wartościowych!) mamy coraz więcej, to klasyfikujemy i indeksujemy je – jako ludzkość – coraz gorzej. Ciężko mi się pogodzić z tym, że z roku na rok coraz to kolejne linki przestają działać, a użyteczne strony znikają. Prawda okazuje się bolesna – najlepiej wszystko trzymać u siebie, na swoich serwerach. Pobierać, zapisywać, screenshotować. To smutne, ale chyba nieuniknione.
Plany na przyszłość
Biorąc pod uwagę stopniową dematerializację istotnych informacji z internetu, mój plan na rozwój Nieoficjalnego Rejestru Pierwszych Polskich Satelitów zakłada, że wszystkie źródła finalnie zarchiwizuję u siebie – w formie zrzutów ekranu, całych podstron lub PDFów. W przyszłości chciałabym też dodać do tabeli więcej materiałów wizualnych oraz, w miarę możliwości, technicznych parametrów (np. orbitalnych). Mam oczywiście nadzieję aktualizować indeks na bieżąco, uwzględniając każdą nową rozpoczynającą się misję.
Trzymajcie kciuki za rozwój projektu, piszcie jeśli znajdziecie braki lub błędy (najlepiej nieanonimowo via Linkedin) i szerzcie dalej dobrą kosmiczną nowinę – o tym, że z roku na rok orbitalna reprezentacja ciekawych i inspirujących polskich satelitów ambitnie się powiększa.

Fig. 5. ...a ja od dobrych ośmiu lat czekam na pierwszego polskiego satelitę, który nie będzie w niczym pierwszy:)
