Piksele z kosmosu. Historia pierwszych polskich zdjęć kosmicznych

▼ Rozwiń spis treści
Cześć, dawno mnie tutaj nie było. Wracam z dość obszernym, ale – mam nadzieję – interesującym wpisem na temat… zdjęć. Opowiem Wam o fotografiach szczególnych, bo wykonanych w kosmosie przez polskie satelity i instrumenty optyczne made in Poland, działające za umowną granicą przestrzeni kosmicznej, czyli ponad linią Kármána. Przejdziemy sobie przy okazji przez niektóre ciekawe rodzime projekty z ostatnich lat i podywagujemy nad ich losami. Od ostatniego wpisu o polskich satelitach sporo się bowiem pozmieniało...
Z racji, że jest to powrót po dość długiej przerwie od pisania na blogu, to myślę, że zasługujecie na pewne wyjaśnienie. Zdecydowałam się zacząć publikować tu treści na nowo przede wszystkim dlatego, że mam poczucie strasznej soszalmedioizacji treści w internecie. Ogromna część ciekawych, wartościowych materiałów pojawia się już od dawna przede wszystkim na dominujących platformach cyfrowych, które słyną nie tylko z algorytmów nastawionych na krótkie formy, uproszczony przekaz i wywoływanie negatywnych emocji, ale też z bardzo kiepskich mechanizmów wyszukiwania treści. W końcu, jeśli czas życia informacji to kilka godzin czy może maksymalnie parę dni, to po co kłopotać się sensowną archiwizacją i indeksacją danych?
A zmierzając do meritum: złapałam się na tym, że po publikacji szybkich tweetów czy wpisów na innych popularnych portalach, szybko umykają mi fakty i wiedza, którą zdobywam na temat różnych unikatowych polskich projektów okołokosmicznych (zarówno historycznych, jak i aktualnych). Żyjemy w końcu w erze totalnego przesycenia i przeciążenia informacją, szczególnie tą „tanią”, a nasze mózgi nie mają szans nadążyć za jej nadmiarem. Jednym z niewielu źródeł, z którego mogę wyciągnąć jakoś te dane z przeszłości, okazują się więc moje własne historyczne wpisy ze wspomnianych platform gigantów cyfrowych. W których – jak już wspomniałam – szukanie czegokolwiek jest udręką, nie mówiąc już o tym, że nie mamy gwarancji, jak długo portale te w ogóle będą istnieć. I jasne, nie ma w tym nic odkrywczego, ale potraktujcie to jako przypominajkę, że warto tworzyć rzeczy i dzielić się wiedzą, projektami czy innymi wartościowymi materiałami także na swoim własnym gruncie.
Jeszcze słowem wstępu…
Zacznę od krótkiej polecajki/autopromocji – przed przeczytaniem tego tekstu warto zapoznać się z innym, który stworzyłam w 2021 roku, czyli W poszukiwaniu pierwszego polskiego satelity. Biorąc pod uwagę jego walor historyczny, to fakt, iż powstał 4 lata temu nie ujmuje mu wartości, choć oczywiście należy mieć na względzie, że nasz polski panteon satelitarny znacząco się od tamtej pory powiększył. Tak czy siak – tamten artykuł da Ci, droga czytelniczko lub drogi czytelniku, kontekst historyczny, który na pewno ułatwi umiejscowienie w czasie i przestrzeni opowieści, która czeka już pod kolejnym nagłówkiem.
Disclaimer: nie zajmuje się optyką i nie jestem specjalistką w tej dziedzinie. Niniejszy tekst ma charakter popularnonaukowy i powstał, aby przybliżyć Wam ten ciekawy wizualnie aspekt polskiej działalności okołokosmicznej. Starałam się weryfikować każdą informację uznawaną za fakt jak najdokładniej potrafię, ale – no cóż – jestem tylko człowiekiem. Jeśli więc widzisz w artykule coś, co warto by poprawić, zachęcam do kontaktu.
Disclaimer n°2: tytuły podrozdziałów tekstu mają charakter humorystyczny i nawiązują (podobnie jak w tekście o pierwszych polskich satelitach) do powszechnego w sektorze running joke związanego z tym, że każdy nowy satelita mający korzenie w naszym kraju zostaje zazwyczaj ochrzczony przez media jako „pierwszy”. Trzymajmy się więc tej żartobliwej konwencji – mimo że sucha już chyba po tylu latach na wiór, to jednak pozwoli mi z lekkim przymrużeniem oka podkreślić wyjątkowość każdego z polskich obrazów, który gdzieś w przestrzeni kosmicznej powstał.
I jak zawsze zaznaczę: każdy z opisanych poniżej polskich projektów kosmicznych to ogromne osiągniecie. Nieważne czy jego rezultat jest znany czy nieznany, udany czy też mniej – to, co dzieje się przez ostatnie kilka/kilkanaście lat w ojczystej branży kosmicznej, to naprawdę duży skok (i jakościowy i liczbowy) i jestem niesamowicie dumna, że mogę być małym klockiem w tej imponującej układance. A za wszystkie satelity i powodzenie ich misji kciuki trzymam za każdym razem dokładnie tak samo.
Tak więc… zaczynajmy!
Pierwsze zdjęcie wykonane w kosmosie (acz jeszcze nie polskie)
Ciężko powstrzymać się w takim tekście od przedstawienia rysu historycznego szerszego niż granice naszego kraju, więc poświęcę ten krótki akapit, żeby pokazać Wam pierwsze w historii ludzkości fotografie Ziemi wykonane z orbity.
79 lat temu, 24 października 1946 roku, w USA, ze stanu Nowy Meksyk wystartował lot suborbitalny rakiety V-2. To właśnie podczas tego lotu, który w najwyższym punkcie osiągnął wysokość 105 km nad powierzchnią Ziemi, wykonano pierwszą fotografię – a właściwie ich serię – znad linii Kármána. Słynne zdjęcia zostały wykonane czarno-białą kamerą DeVry 35mm, ustawioną w taki sposób, aby wykonywać jedną klatkę co 1.5 sekundy.

Pierwsze w historii zdjęcie z kosmosu.
Źródło: https://www.historyofinformation.com/detail.php?id=5360
Przez kolejne kilkanaście lat wykonywano zdjęcia naszej błękitnej planety z pokładów amerykańskich rakiet, aż do sierpnia 1959 roku, gdy na orbicie umieszczono satelitę Explorer 6. To właśnie on stworzył pierwszą prawdziwie satelitarną fotografię Ziemi.

Satelita Explorer 6 i pierwsze zdjęcie satelitarne.
Źródła: https://en.wikipedia.org/wiki/Explorer_6#/media/File:Explorer_6_paddles_up.jpg oraz https://en.wikipedia.org/wiki/File:First_satellite_photo_-_Explorer_VI.jpg
Historia fotografii wykonywanej z kosmosu rozpoczęła się na pełną skalę w latach 60-tych, kiedy na orbicie umieszczono pierwsze satelity meteorologiczne, obserwacyjne i SAR-owe, a w kosmos zaczął również latać człowiek. Ale na pierwsze „polskie” zdjęcia musieliśmy jeszcze trochę poczekać…
…a dokładniej do 1970 roku.
Interkosmos znaczy współpraca, czyli pierwsze polskie „zdjęcie” wykonane w kosmosie
Od momentu wystrzelenia Sputnika 1, ZSRR dość ambitnie rozpoczęło działania w przestrzeni kosmicznej. W latach 60-tych na orbitę trafiło kilkaset (!) satelitów produkcji radzieckiej, większość pod dość generyczną nazwą Космос – ale opartych na różnych platformach i ze zmiennymi celami i czasem trwania misji. W 1967 roku przyjęto natomiast plan współpracy państw bloku wschodniego w zakresie wykorzystania przestrzeni kosmicznej oraz wspólnych badań kosmicznych dla potrzeb nauki i gospodarki, jak ładnie opisuje to wydana w 1985 roku praca zbiorowa pt. Interkosmos znaczy współpraca, którą to lekturę zacytuję w tym rozdziale jeszcze kilkukrotnie.
„Już w 1970 r. podczas (...) spotkania (we Wrocławiu) kierowników organów narodowych programów kosmicznych przyjęto propozycję, by wspólny program nazwać Interkosmosem. (...) W pierwszym dziesięcioleciu istnienia programu wyniesiono na orbity okołoziemskie 20 satelitów Interkosmos i 8 rakiet geofizycznych Wertikal.
– przeczytamy w publikacji. I to właśnie w tym programie należy szukać pierwszego polskiego „zdjęcia” z kosmosu.
Ale najpierw: trzy słowa o problemach, gdyż fotografowanie w przestrzeni kosmicznej w tamtych czasach niosło za sobą dość istotną trudność. A mianowicie – nie istniały jeszcze popularne obecnie matryce światłoczułe typu CCD czy CMOS umożliwiające przetwarzanie padającego na nie światła na sygnały elektryczne, a technologia widikonu dopiero zaczynała być wykorzystywana w zastosowaniach kosmicznych (i to bardziej w USA niż na wschodzie). Co oznaczało to w praktyce? Przede wszystkim to, że zazwyczaj obraz z kamer rejestrowano na… kliszy. Tak, fizycznej kliszy. Więc jak to z fizycznymi obiektami bywa, kliszę tę trzeba było odzyskać w celu wywołania i zobaczenia zdjęć wykonanych na orbicie. Z tego powodu większość satelitów w tamtych czasach musiała zostać wyposażona w wytrzymałe kapsuły powrotne i system aktywnej deorbitacji, pozwalający na wykonanie manewru zejścia z orbity po zrealizowaniu misji, nierzadko zaledwie po kilku dniach.
Ale wróćmy do Polski i lokalnych wyzwań.
„Początki, sięgające 1966 r. były bardzo trudne. W momencie, gdy pojawiły się możliwości zabudowy polskiej aparatury na radzieckich obiektach kosmicznych, nie dysponowano w Polsce ani odpowiednim przygotowaniem, wyposażeniem w aparaturę laboratoryjną, warsztatami mechanicznymi i elektronicznymi, ani nie mieliśmy w tej dziedzinie żadnego doświadczenia. Słowa uznania należą się prof. dr. Janowi Mergentalerowi, ówczesnemu dyrektorowi Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego, który ufając w zapał swoich młodych współpracowników, podjął się niezwykle trudnego zadania przygotowania pierwszego polskiego eksperymentu kosmicznego.
Mimo tych trudności, kształtuje się pięcioosobowy zespół, a niektórzy z zaangażowanych konstruktorów wyjeżdżają na krótkie staże do Moskwy, aby poszerzyć wiedzę o konstrukcji instrumentów badawczych do zastosowań orbitalnych. Finalnie zostaje podjęta decyzja – działamy. Rozpoczyna się budowa stosunkowo mało skomplikowanego instrumentu, który wykona zdjęcia rentgenowskie Słońca. Aby uniknąć problemów wynikających z konieczności konstrukcji części elektronicznej, która musiałaby przetworzyć dane na orbicie do formy umożliwiającej transmisję radiową, fotografie mają zostać zarejestrowane na kliszy. Powstaje pierwszy polski kosmiczny sprzęt pomiarowy, spektroheliograf rentgenowski.

Spektroheliograf rentgenowski made in Poland.

Schemat bloku kamer rentgenowskich z rakiet Wertikal.
Źródło: Interkosmos znaczy współpraca, 1985
Przyjrzyjmy się temu, jak został skonstruowany, a właściwie jak opisano go w książce o Interkosmosie:
„Specyficzne właściwości miękkiego promieniowania rentgenowskiego o falach długości kilku angstremów zmuszały do budowy kamer fotograficznych o specjalnej konstrukcji poszczególnych elementów. Promieniowanie rentgenowskie z wybranego zakresu ulega całkowitemu pochłanianiu przez wszystkie pierwiastki, nie może więc być ogniskowane ani przez optykę soczewkową, ani też zwierciadlaną. Trzeba było zastosować technikę camera obscura, gdzie funkcję obiektywu pełni maleńki otworek o średnicy ułamka mm. Klisza fotograficzna została zabezpieczona przed przedwczesnym prześwietleniem (przez bardzo intensywne promieniowanie widzialne i ultrafioletowe Słońca) – przykryto otworek ogniskujący filtrem z cieniutkiej folii metalowej, grubości kilku mikrometrów. Jako materiał światłoczuły zastosowano klisze fotograficzne typu Kodak SC 7, uczulone na daleki ultrafiolet. Czas ekspozycji był regulowany automatyczną migawką działającą według założonego programu. (...) Poszczególne kamery o otworkach wejściowych od 0,05 mm do 0,35 mm dawały tylko po jednej fotografii Słońca, przy czym stosowano różne czasy naświetlania od 100 do 500 s. Ogniskowe wszystkich kamer wynosiły 300 mm.
Z ciekawostek warto jeszcze dodać, że całe urządzenie zamocowane było na dwuosiowym układzie mechanicznym (już produkcji radzieckiej), który umożliwiał wycelowanie aparatury w kierunku Słońca i utrzymywanie jej nieruchomo podczas naświetlania kliszy.
Nadchodzi wielka chwila, 28 listopada 1970 roku. Swój lot rozpoczyna rakieta suborbitalna Wertikal-1, której celem jest spędzenie 10 minut w kosmosie – w apogeum znajdzie się niemal 500 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. A wewnątrz rakiety, w wytrzymałym zasobniku z aparaturą badawczą, znajduje się właśnie wspomniany spektroheliograf rentgenowski polskiej produkcji.
Misja Wertikala-1 kończy się powodzeniem. Dwóch polskich badaczy, dr Zbigniew Kordylewski i inżynier elektronik Marek Hłond, z napięciem oglądają start rakiety i przejęcie zasobnika, który ląduje na spadochronie. Ale dopiero po wywołaniu kliszy mogą z ulgą ogłosić, że eksperyment zakończył się powodzeniem.
Mamy to! Pierwsze polskie „zdjęcie” kosmiczne!

Kolaż z radiospektrogramów wykonanych podczas lotu rakiety Wertikal-1
Jak dokładnie wyglądały w wersji surowej pierwsze polskie fotografie, a właściwie spektroheliogramy z tamtego lotu? Niestety nie udało mi się znaleźć oryginałów, a jedynie załączony powyżej, obrobiony już kolaż prawdopodobnie dwóch fotografii – ciemniejszej, wykonanej przez otworek z filtrem z berylu o grubości 50 μm (oznaczenie Be 50μ), oraz jaśniejszej, naświetlonej z użyciem filtra aluminiowego o grubości 6 μm (Al 6μ).
W książce Interkosmos znaczy współpraca możemy zobaczyć jedynie jedno z późniejszych zdjęć rentgenowskich z misji Wertikal-8 z krótkim opisem.

Rentgenowskie zdjęcie Słońca wykonane 26.09.1979 r. z pokładu rakiety Wertikal teleskopem RTF przez filtr aluminiowy o grubości 6 mikrometrów przy ekspozycji 6,7 s. Średnica obrazu jest równa 1,13 średnicy widmowej tarczy Słońca
Źródło: Interkosmos znaczy współpraca, 1985
„Wyniki obserwacji wykonanych za pomocą polskiej aparatury na rakietach Wertikal na pierwszy rzut oka nie wyglądają zbyt ciekawie.
– trudno nie zgodzić się z autorem rozdziału ;)
„Poszczególne zdjęcia rentgenowskie Słońca to zaledwie niewielkie odcinki kliszy (rozmiary tarczy Słońca na negatywie wynoszą kilka milimetrów), na których nie widać nawet tarczy Słońca, a jedynie kilka mniej lub bardziej jasnych plamek, świadczących o występowaniu w dolnych warstwach korony słonecznej materii o podwyższonej temperaturze. Zapisy telemetryczne z fotometrów to wielometrowe taśmy zapisane linią biegnącą na różnych poziomach. Po przeprowadzeniu każdego eksperymentu potrzeba jeszcze wiele czasu i pracy, by z tych niepozornych obrazów i zapisów odtworzyć rzeczywisty stan materii w zewnętrznych warstwach Słońca.
Pomimo pozornie niepozornego wyglądu, spektroheliografy wykorzystywane w pierwszej oraz w późniejszych misjach Wertikal dały wielu pokoleniom astronomów sporo wiedzy na temat temperatury i składu materii wokół Słońca. Nie mówiąc już o fakcie, że udział w tych projektach był naszym pierwszym krokiem w stronę orbity i realizacji coraz bardziej zaawansowanych projektów technologicznych w kosmosie. A w szczególności – współpraca w ramach programu Interkosmos doprowadziła do historycznej już misji pierwszego polskiego kosmonauty poza naszą planetę.
Pierwsze polskie zdjęcia Polski wykonane w kosmosie (i to przez Polaka)
Czy może być coś bardziej polskiego? :)
Jako że jeszcze Sławosz Uznański-Wiśniewski na orbitę nie dotarł, to łatwo domyślić się, kto jest autorem pierwszych zdjęć wykonanego przez Polaka z przestrzeni kosmicznej – oczywiście nasz pierwszy i wciąż na moment pisania tego tekstu jedyny kosmonauta, czyli Mirosław Hermaszewski.
Zacznijmy od skrótowego przypomnienia jego historii. W 1976 roku spośród polskich pilotów wojskowych wytypowano dwóch potencjalnych kandydatów do lotu w kosmos: Hermaszewskiego i jego ewentualnego zmiennika, Zenona Jankowskiego. Oboje na niemal dwa lata zamieszkali w ZSRR, w Gwiezdnym Miasteczku, by przygotować się do swojej misji. Finalnie podjęto decyzję, że to Hermaszewski (wraz z Piotrem Klimukiem) poleci na orbitę, a Jankowski (i rosyjski kosmonauta Kubasow) pozostaną załogą rezerwową.
27 czerwca 1978 roku o 17:27:21, po kilkunastu miesiącach intensywnych treningów i nauki, pierwszy polski kosmonauta, Mirosław Hermaszewski, oraz dowódca tej dwuosobowej załogi Piotr Klimuk, wyruszyli więc w historyczną misję na pokładzie Sojuza 30. Po nieco ponad dobie statek zacumował do zespołu orbitalnego, składającego się ze stacji Salut-6 oraz Sojuza 29, zamieszkałego wówczas przez dwóch innych Rosjan. Niecałe osiem dni misji dość gęsto wypełnionych było badaniami i eksperymentami orbitalnymi (częściowo zleconymi przez polskich naukowców), spośród których bardzo istotnym było właśnie także fotografowanie Ziemi. 5 lipca kosmonauci zakończyli swój lot, dość twardym, lecz szczęśliwie udanym lądowaniem na kazachskich stepach. Hermaszewskiego przywitano jak bohatera, ale – pomimo oczywistego znaczenia propagandowego tej misji – ciężko odmówić mu osiągnięcia, które na stałe już zapisało się w naszej historii.
Ale wróćmy do zdjęć. Jakie było pierwsze zdjęcie wykonane w kosmosie przez Mirosława Hermaszewskiego? – zadałam sobie pytanie i niemal natychmiast zaczęłam grzebać za odpowiedzią.
Biedniejsza o 47 złotych i 16 groszy, ale bogatsza o zdrętwiały kark od ślęczenia nad treścią czterech książek o naszym pierwszym polskim kosmonaucie i całkiem sporą dawkę emocji (szczególnie dzięki publikacji autorstwa samego Hermaszewskiego), muszę z rozbrajającą szczerością przyznać, że nie wiem. I bardzo mnie to zaskakuje.
Zdjęć wykonanych przez Hermaszewskiego w przestrzeni kosmicznej jest – o dziwo – w przestrzeni internetowej wyjątkowo mało. Wliczając te dostępne w źródłach książkowych naliczyłam się zaledwie dziewięciu (!). Dziewięciu z ilu? – można by zapytać. A tu informacje też się różnią, ale może to wynikać z faktu, że fotografował on na orbicie co najmniej dwoma aparatami. Więc może od tego zacznijmy.
„Zadaniem naszym było także wykonanie zdjęć i filmów ręczną aparaturą, a także prowadzenie telereportaży na wybrane tematy naukowe (...) Fotografowaliśmy wybrane rejony w Europie. Obserwacje uzupełniałem zdjęciami, które wykonywałem wspaniałym ręcznym aparatem Hasselblad. Były to interesujące zajęcia, które przez cały czas pobytu w Kosmosie pochłaniały mnie bez reszty i którym poświęcałem każdą wolną chwilę. Nie rozstawałem się z aparatem
– wspomina sam Hermaszewski w książce Ciężar nieważkości. Wiemy już więc, że miał zwykły aparat fotograficzny, marki Hasselblad, niestety bez dokładnych informacji, o który model chodzi. A Hasselblady mają w ogóle dość imponujący kontekst kosmiczny. Niemal od początku programu Mercury NASA wykorzystywała urządzenia tej marki do uwieczniania historycznych chwil spędzonych na orbicie przez astronautów. Aparaty te poleciały nawet… na Księżyc, w misjach Apollo. Znane chyba każdej miłośniczce i miłośnikowi kosmosu zdjęcie Buzza Aldrina na powierzchnI Srebrnego Globu było wykonane właśnie Hasselbladem.
Głównym zadaniem były jednak zdjęcia naszej planety wykonywane w ramach eksperymentu Ziemia – jednego z jedenastu przeprowadzanych w tej misji przez załogę. Polegał on przede wszystkim na równoczesnym fotografowaniu tych samych obszarów testowych ze stacji kosmicznej oraz… samolotów (!), na potrzeby Instytutu Geodezji i Kartografii. Oprócz tego fotografowano również wybrane rejony oceanów na całej kuli ziemskiej na potrzeby badań meteorologicznych i oceanograficznych. Do tego celu wykorzystano kamerę multispektralną (według ówczesnej nomenklatury: wielospektralną) o nazwie MKF-6M, umieszczoną na stałe na stacji orbitalnej Salut-6. Hermaszewski i Klimuk operowali więc tym instrumentem na wysokości ok. 338 kilometrów, tworząc obrazy w skali 1:2652000. Urządzenie zostało wyprodukowane we współpracy Instytutu Badań Kosmicznych ZSRR i zakładów Carl Zeiss w NRD. Składało się z sześciu zsynchronizowanych kamer fotograficznych wyposażonych w obiektyw Pinatar 125 mm z odpowiednim filtrem. W kamerze zastosowano przedziały spektralne 40 nm dla kanałów od 1 do 5 oraz 100 nm w kanale 6 (NIR) – działała więc w zakresach 460-500 nm, 520-560 nm, 580-620 nm, 640-680 nm, 700-740 nm oraz 790-890 nm. Do środka wkładano film o długości 240 metrów (!), który umożliwiał uzyskanie około 2500 zobrazowań.
Co ciekawe, w kamerze zastosowano układ kompensacji ruchu, eliminujący prędkość kątową przesuwania się fotografowanych obiektów, wynikającego z prędkości poruszania się stacji Salut-6 na orbicie. Dzięki temu rozwiązaniu zdjęcia uzyskiwały odpowiednią ostrość. Sama stacja została wyposażona dodatkowo w niewielkie silniczki, umożliwiające kontrolę orientacji, w celu wykonania jak najlepszych zobrazowań.
„Piotr odlicza głośno ostatnie sekundy: 4, 3, 2. Czuję wzrastające emocje. Na komendę „zero” włączam aparaturę i śledzę przebieg procesu fotografowania. Słyszę trzask migawki i szum mechanizmu kompensacyjnego. Na pulpicie kontrolnym, w określonym porządku, zapalają się lampki. Cała kamera wraz z kasetami kołysze się rytmicznie, by skompensować prędkość kątową fotografowanych, przesuwających się obiektów. Kowalonok krzyczy: „Mirek, Polska” (...).
Praca z aparaturą MKF-6 sprawiła mi dużo satysfakcji, była to praca nowatorska i zespołowa. Do końca misji wykonaliśmy około 2500 zdjęć różnych rejonów świata – Europy, Afryki, wschodnich rejonów Azji, środkowego Atlantyku i Oceanu Indyjskiego.
Gdy szukamy informacji, ile dokładnie fotografii powstało w trakcie tej misji, w starszych materiałach zazwyczaj natrafimy na sformułowanie „ponad 2500”. Można więc przypuszczać, że – zgodnie z przytoczonymi powyżej wspomnieniami Hermaszewskiego – równe 2500 zdjęć wykonano na kliszy MKF-6M, a nieokreślona dokładniej nadwyżka to pozostałe zdjęcia, które nasz kosmonauta wykonał Hasselbladem.


Zdjęcia wykonane prawdopodobnie aparatem Hasselblad – czy to przedstawiające Hel jest jednym z pierwszych zdjęć Polski z orbity?
Źródło: Ciężar nieważkości, M. Hermaszewski, 2017
Zdjęcia te opublikowane w publikacji Ciężar nieważkości mają różne źródła – pochodzą przede wszystkim z archiwum autora i Centrum Szkolenia Kosmonautów. Pytanie, czy powstało ich więcej i jeśli tak, to gdzie aktualnie się znajdują? Przeszukałam dużą część zdigitalizowanych materiałów w Narodowym Archiwum Cyfrowym i niestety nie udało mi się znaleźć żadnych interesujących skanów (no może oprócz Hermaszewskiego na siłowni ;)).

Zdjęcia z MKF-6 opublikowane w magazynie Geodeta, prawdopodobnie pozyskane z Instytutu Geodezji i Kartografii. Szkoda, że nie da się zobaczyć ich wszystkich w wersji zdigitalizowanej.
Źródło: magazyn geoinformacyjny Geodeta nr 6 (97), czerwiec 2003
Pod koniec książki Hermaszewskiego znajdziemy jeszcze jedno ciekawe wspomnienie kosmonauty, dotyczące chwil bezpośrednio po dość twardym lądowaniu. Może to stąd wynikają nieścisłości w liczbie zdjęć? :)
„Ktoś inny zaproponował, że potrzyma mój woreczek. Zaufałem i więcej go nie zobaczyłem. Dopiero po paru dniach odzyskałem część jego zawartości. Bezpowrotnie zginęły moje prywatne rolki filmu i notes z moimi zapiskami.
Swoją drogą... Za 3 lata, w 2028 roku, będziemy obchodzić 50-tą rocznica lotu Mirosława Hermaszewskiego. Może warto byłoby upamiętnić ją wystawą i/lub publikacją większej liczby zdjęć wykonanych przez niego z orbity? Myślę, że pomimo faktu, iż jego misja odbyła się w ramach radzieckiego programu kosmicznego (a Rosja jest obecnie agresorem w wojnie przeciwko Ukrainie), same materiały fotograficzne autorstwa Hermaszewskiego stanowią ważny element naszej kosmicznej historii i rodzimej eksploracji kosmosu, które warto byłoby wydobyć z archiwów i w jakiś sposób faktycznie upamiętnić.
34 lata bez polskich zdjęć z kosmosu?
Mimo że między lotem Hermaszewskiego a misją oficjalnego pierwszego polskiego satelity minęły trzydzieści cztery lata, to nie znaczy to oczywiście, że nic biało-czerwonego w przestrzeni kosmicznej się nie działo. Wręcz przeciwnie! Nasz sprzęt, konstruowany wówczas głównie przez Centrum Badań Kosmicznych, brał udział w wielu satelitarnych misjach wschodnich, a później – gdy na większą skalę rozpoczęła się współpraca zachodnioeuropejska – także w projektach Europejskiej Agencji Kosmicznej. Nie będę bardzo się jednak nad tym rozwodzić, gdyż nie zajmowaliśmy się za bardzo obserwacją Ziemi czy instrumentami optycznymi – w laboratoriach CBK powstawały przede wszystkim spektrometry, analizatory czy aparatura okołoradiowa. Z tego więc powodu ciężko jest znaleźć prawdziwe kosmiczne fotografie z tego okresu.
Przeskoczmy więc do współczesności. Prawdziwie pierwszy polski satelita™ PW-Sat (o którego pierwszeństwie opowiadam więcej w tekście W poszukiwaniu pierwszego satelity) niestety nie został wyposażony w żaden instrument optyczny, także warto zająć się od razu kolejnymi dwoma – a zainteresowanych misją PW-Sata odsyłam do podlinkowanego wcześniejszego artykułu.
Pierwsze polskie zdjęcia gwiazd jaśniejszych niż Słońce (zrobione na orbicie)
O dwóch takich, co ukradli księży… a właściwie gwiazdy jaśniejsze niż Słońce można by opowiadać naprawdę długo, bo misja naszych dwóch rodzimych satelitów z konstelacji BRITE wciąż trwa. Lem (umieszczony na orbicie w 2013 roku) i Heweliusz (rok później) przyczyniły się do powstania dziesiątek publikacji i przeprowadzenia wielu badań astronomicznych i analiz dotyczących pulsacji gwiazd widocznych na naszym niebie.
Nasze BRITE’y są częścią większej formacji, która docelowo miała składać się z sześciu urządzeń: dwóch polskich, dwóch austriackich i dwóch kanadyjskich. Jeden z kanadyjskich niestety jednak nie trafił na orbitę (pozostał w zasobniku), dlatego finalnie misję realizowało pięć z nich. Jakie było ich zadanie? Zacytuję tu sama siebie:
„Satelity zostały wyposażone w teleskopy, które umożliwiają przeprowadzanie obserwacji astronomicznych najjaśniejszych gwiazd (> 3.5 mag) w wybranych obszarach nieba i monitorowanie zmian ich jasności. Trzy z sześciu urządzeń w konstelacji pracuje z niebieskim filtrem (wśród nich – Lem), a pozostałe trzy z czerwonym (na czele z Heweliuszem), tak aby obrazy pulsujących gwiazd były komplementarne. Zdjęcia są realizowane z dość długim naświetlaniem, około 1-7 sekund, dlatego bardzo ważna jest stabilizacja i ustawienie urządzenia w kierunku wybranej gwiazdy lub ich grupy. O tym, które ciała niebieskie są obiektami badań, decydują zaangażowani w projekt astronomowie. Co ciekawe, optyka została specjalnie ustawiona tak, aby obraz był nieostry – światło gwiazdy jest wówczas rozmyte na kilkanaście pikseli i podczas analizy zdjęć łatwiej zauważyć długofalowe zmiany w jasności obiektów.
Dodam jeszcze, że istotny jest sam fakt prowadzenia obserwacji z orbity, a nie z powierzchni Ziemi – dzięki temu możemy w stosunkowo łatwy sposób (...o ile łatwym można nazwać zaprojektowanie i wystrzelenie satelity;)) pozbyć się problemów związanych z zakłóceniami pochodzącymi od atmosfery naszej planety. Pole widzenia teleskopów zamontowanych w satelitach BRITE różniło się – w Heweliuszu były to 24 stopnie, ale system optyczny został w nim nieco zmodyfikowany względem poprzednich, które FOV miały nieco szerszy – ale wystarczało do obserwacji nawet kilkunastu najjaśniejszych gwiazd na raz.

Konstrukcja części optycznej Lema.
Źródło: http://www.brite-pl.pl/docs/BRITE-PL1_prezentacja_CAMK_21Nov2013.pdf
Na slajdzie powyżej zobaczyć można, jak skonstruowano instrument optyczny w BRITE’ach. Jego kluczowy element stanowiła matryca CCD firmy Kodak, przekształcająca zaobserwowany przez soczewki obraz do formy elektronicznej. Tuż przy obiektywie znajduje się star tracker, umożliwiający orientację pozycji satelity na orbicie.

Na zdjęciu znajduje się płytka PCB z matrycą CCD. Na czerwono zaznaczono czujniki temperatury, a na żółto heating elements, czyli w praktyce… nagrzewające się rezystorki.
Źródło: https://iopscience.iop.org/article/10.1088/1538-3873/128/970/125001/pdf
Dobrze, pora więc na najważniejsze z pytań: czy wiemy, jak wyglądało pierwsze zdjęcie gwiazd jaśniejszych niż słońce z pierwszego polskiego satelity z tej konstelacji? Odpowiedź brzmi: prawdopodobnie tak. W jednej z publikacji znaleźć można bowiem fragment oryginalnej fotografii wykonane przez Lema jeszcze w trakcie tzw. fazy commissioningu. Oto ono:

Jedno z pierwszych obrazowań satelity Lem.
Źródło: https://iopscience.iop.org/article/10.1088/1538-3873/128/970/125001/pdf
Na pierwszy rzut oka zdjęcie nie wygląda porywająco, przede wszystkim ze względu na pionowe paski, które zasłaniają część gwiazd. Ale gdy spojrzymy na pierwszą fotografię wykonaną jakiś czas później z Heweliusza…

Jedno z pierwszych obrazowań satelity Heweliusz.
Źródło: https://iopscience.iop.org/article/10.1088/1538-3873/128/970/125001/pdf
…to pasków już na nim nie ma! Dlaczego? Ta historia ma w sobie dość mocny polski akcent :) Otóż, po starcie pierwszych BRITE’ów z zaskoczeniem zaobserwowano bardzo szybką degradację matrycy CCD, spowodowaną przez radiację. Jak przeczytać można w podlinkowanej wyżej publikacji, „it was expected that the Kodak CCDs used were radiation tolerant. The first downloaded images were a surprise, showing much more radiation damage than anticipated in a short time.” Zauważono również, że dla dwóch pierwszych satelitów z tej serii (UniBRITE i BRITE-Austria) liczba tzw. hot pixels rosła o 0.0042% dziennie, co oznaczało, że po siedmiu latach od rozpoczęcia ich misji aż 10% pikseli będzie uszkodzonych! Zdecydowano się więc zmodyfikować delikatnie platformę, aby zwiększyć jej odporność na niszczące efekty przestrzeni kosmicznej. W Heweliuszu zamontowano więc osłony radiacyjne, mające ochronić instrument optyczny przed uszkodzeniami. Dzięki zaangażowaniu naukowców z CBK PAN ulepszono i zmniejszono również sam instrument optyczny, co pozwoliło na zmieszczenie w środku grubszej osłony wykonanej z polietylenu borowanego.
Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że pełne klatki pobierane były z BRITE’ów bardzo rzadko, głównie w pierwszych fazach misji. Jak podkreślono w BRITE COOKBOOK’u, standardowo przesyłane na Ziemię są wyłącznie tzw. subrastry (o wielkości 28x28 lub 48x28 pikseli), zawierające tylko konkretne gwiazdy wybrane do obserwacji.

Seria subrastrów o rozdzielczości 32 × 32 pikseli gwiazdy λ Ori uzyskanych przez Heweliusza w polu Orion I.
Źródło: A. Popowicz et al., BRITE Constellation: data processing and photometry
Jak trzymają się Lem i Heweliusz? Z aktualizowanego w miarę na bieżąco indeksu prowadzonego przez Polską Agencję Kosmiczną (aczkolwiek zakładającego dość wąskie rozumienie „polskich” satelitów*) dowiemy się, że operacyjny jest już tylko Heweliusz. I tak szacun – bo oba satelity BRITE przeżyły planowany czas misji kilkukrotnie. A Grzegorza i pozostałych operatorów zajmujących się ich misjami od 2013 roku niezmiennie pozdrawiam.
Zerknęłam jeszcze na wykresy zmiany orbit obu satelitów (CELESTRAK dorobił się jakiś czas temu takiej funkcji, polecam) i wychodzi z nich, że do deorbitacji zostało im jeszcze wiele, wiele lat. Prawdopodobieństwo, że nas przeżyją wciąż rośnie;).
Pierwsze polskie satelitarne zdjęcie Ziemi
Muszę się przyznać, że z dość dużym zacięciem (czy też wręcz uporem maniaczki) spędziłam pół dnia na grzebaniu w starych materiałach dotyczących Interkosmosu, aby nabrać stuprocentowej pewności, że to, czym chwalił się zespół PW-Sata2 w 2018 roku jest prawdą i że faktycznie ta przyjemna dla oka fotka przedstawiająca naszą błękitną planetę jest pierwszą polską satelitarną zawierającą w sobie Ziemię. I przyznać muszę, że nie udało mi się znaleźć dowodów na to, że to zdanie jest nieprawdziwe:)
Więc oto przedstawiam Wam: pierwszą fotografię Ziemi wykonaną przez polskiego satelitę – PW-Sata2 – 5 grudnia 2018 roku.

Pierwsze polskie zdjęcie satelitarne, PW-Sat2.
Źródło: https://pw-sat.pl/pw-sat2-zrobil-pierwsze-polskie-zdjecia-satelitarne/
Ładna, prawda?
PW-Sat2 rozpoczął swoją misję dwa dni wcześniej. Został wyniesiony na wysokość około 590 kilometrów przez rakietę Falcon 9, a więcej o jego wyjątkowo ciekawej misji i sukcesie eksperymentalnego żagla deorbitacyjnego możecie przeczytać w moim poprzednim tekście.
Finalnie PW-Sat2 spędził na orbicie 813 dni, podczas których zorganizowaliśmy ponad 5000 sesji komunikacyjnych i odebraliśmy niemal 1500 zdjęć. Mogę tu z dumą użyć końcówki „...my”, bo mimo iż nie byłam w żaden sposób zaangażowana w prace nad powstaniem tego satelity, to w kwietniu 2020 roku dostąpiłam zaszczytu dołączenia do jego zespołu operatorskiego. Zyskałam dzięki temu unikatową możliwość planowania zdjęć Ziemi z orbity – przynajmniej do czasu deorbitacji PW-Sata2 pod koniec lutego 2021 roku. Niezwykłe doświadczenie, które pozostanie w mojej pamięci i sercu już na zawsze.
Ale skończmy z personalnym sentymentem i przeskoczmy na technikalia.
Na pokładzie PW-Sata2 znalazły się dwie kamerki, których głównym celem była rejestracja procesu otwarcia żagla deorbitacyjnego – by mieć pewność, że został on zrealizowany poprawnie. Finalnie korzystaliśmy z nich praktycznie w każdej sesji komunikacyjnej na późniejszych etapach misji. Niestety satelita nie miał zaimplementowanego mechanizmu kierowania się na konkretny cel, więc fotografowanie zawsze było przygodą.

Kamerka uCAM-II, 4D Systems. Już space proven ;)
Źródło: https://au.element14.com/4d-systems/ucam-ii/micro-cam-module-4d-display-module/dp/2451220
Podczas projektowania satelity zdecydowano się wykorzystać kamery „z półki” uCAM-II od 4D Systems. To małe i nieskomplikowane urządzenia, które do rejestracji obrazu wykorzystują matrycę CMOS VGA – stąd niska rozdzielczość zdjęć (640x480 pikseli). Wybrano dwa nieco różne obiektywy, jeden z polem widzenia 76°, a drugi 116° i umiejscowiono je w taki sposób, aby obserwowały dwa różne fragmenty żagla, umożliwiając lepszą analizę skali jego zniszczenia w czasie.

Zdjęcie przedstawiające PW-Sata2 podczas integracji z widocznymi obiektywami obu kamer zaklejonymi kaptonem (strzałki mojego autorstwa).
Poniżej zostawiam parę wybranych zdjęć wykonanych w trakcie misji PW-Sata2. Wszystkie fotografie można znaleźć w tym repozytorium oraz na Flickr. Bardzo polecam przejrzenie całego archiwum – niektóre są naprawdę wyjątkowe.


Moja ulubiona fotografia przedstawiająca (nieco skompresowany) Hel oraz parę innych zdjęć z pokładu satelity PW-Sat2.
Źródło: https://github.com/PW-Sat2/mission_photos oraz archiwum własne
Pierwsze polskie satelitarne komercyjne (?) zdjęcia Ziemi
Parę miesięcy po PW-Sacie2, w lipcu 2019 roku, na orbitę trafiły kolejne dwa polskie satelity: KRAKsat i Światowid. O misji KRAKsata, w którą byłam bezpośrednio zaangażowana i która na dobre wciągnęła mnie w sektor kosmiczny, poczytać możecie w innych wpisach na tym blogu – niestety nasz satelita nie był wyposażony w żaden instrument optyczny, więc nie wniósł zbyt wiele do historii rodzimej fotografii satelitarnej. W przeciwieństwie do jego towarzysza, Światowida, którego głównym celem była właśnie demonstracja działania platformy satelitarnej wyposażonej w układ optyczny do obrazowania Ziemi z orbity.

Gif złożony ze zdjęć wykonanych przez astronautów znajdujących się na ISS (!) podczas umieszczenia na orbicie KRAKsata i Światowida. Ziemia nie jest płaska, potwierdzone info.
Źródło: NASA
Skąd tytuł rozdziału? Spółka SatRev (wtedy SatRevolution) zazwyczaj przedstawiała w mediach Światowida jako pierwszego polskiego satelitę komercyjnego. Więc skoro był to pierwszy rodzimy satelita komercyjny, to zdjęcia z niego chyba też można nazwać analogicznie ;)
Światowid wyposażony został w obiektyw firmy Irix o oznaczeniu 300 SR (ogniskowa 300 m, przysłona f/5.6). Za rejestrację obrazu odpowiadał w nim monochromatyczny sensor CMOS Sony Pregius IMX250, 4.7 m GSD i field of view 12x10 km. Co ciekawe Irix specjalizuje się przede wszystkim w zwykłej, ziemskiej optyce i był to ich kosmiczny debiut, wymagający skonstruowania instrumentu o odpowiedniej wadze i rozmiarach, umożliwiających zastosowanie w tak niewielkim satelicie (2U).

Światowid
Źródło: satrevolution.com (dostęp przez webarchive)

Instrument optyczny Światowida (Irix)
Źródło: satrevolution.com (dostęp przez webarchive)
Czy misja Światowida była udana? Myślę, że biorąc pod uwagę jej cel – demonstrację działania platformy CubeSat na orbicie – jak najbardziej. Komunikację z satelitą nawiązano bardzo szybko i w pierwszych tygodniach wykonano co najmniej kilkanaście zdjęć Ziemi z orbity. Wydaje się, że podobnie do PW-Sata2 kontrola nad orientacją obiektu mogła być niepełna, bo nie wszystkie fotografie są wykonane prostopadle do powierzchni naszej planety. Ale i tak robią wrażenie. Poniższe kadry pochodzą z oficjalnej strony SatRev dotyczącej tej misji – która, jak odkryłam podczas pisania niniejszego tekstu, została już ściągnięta z internetu (pewnie podczas redesignu, który przeszła ta firma jakiś czas temu). Ale co raz było w sieci, nie ginie.
.CzA_9wDZ.jpeg)
.BHaQbar_.jpg)
.Z8A0HmBQ.jpeg)
.CP3RvY6I.jpg)
.DVq4486V.jpeg)
.C0zDRVpH.jpg)
.3gAw6aDu.jpg)
.FzYBtigp.jpg)
.CP3RvY6I.jpg)
Osobiście lubię te fotografie. Pewnie trochę z sentymentu do tamtych czasów, czyli właściwie mojego kosmicznego dzieciństwa
Źródło: swiatowid.satrevolution.com (dostęp przez webarchive)
Sam Światowid był operacyjny (a przynajmniej nadawał cyklicznego beacona na częstotliwościach radioamatorskich) aż do marca 2021 roku, kiedy zdeorbitował i spłonął w atmosferze ziemskiej. Rest in peace, pierwszy polski komercyjny satelito.
Ciekawostka: gdy w 2021 roku publikowałam na blogu tekst W poszukiwaniu pierwszego polskiego satelity, zakończyłam go właśnie na Światowidzie, który był wówczas ostatnim ojczystym satelitą umieszczonym na orbicie okołoziemskiej. Dzisiaj, gdy piszę ten artykuł, czyli zaledwie 4 lata później, mam do opisania jeszcze 14 (!) wystrzelonych po misji KRAKsata i Światowida obiektów. To jakiś kosmos! :)
Dla kronikarskiego porządku dodam jeszcze, że rok po KRAKsacie i Światowidzie na orbitę poleciał jeszcze AMICal Sat oparty na platformie SatRev, ale z autorskimi eksperymentami francusko-rosyjskimi, operowany przez uczelnie z tych krajów. Jego misją były obserwacje zorzy polarnej, a jej efekty są (dla mnie) raczej ciężkie do interpretacji. Więcej poczytać można tu i tu, ale że satelita jedynie platformę miał z Polski, to więcej niż tego jednego akapitu mu nie poświęcę. Mogę jedynie zapalić kolejnego wirtualnego znicza – bo zdeorbitował zaledwie w styczniu tego roku.
Czy lecą z nami zdjęcia?
W czerwcu 2021 roku na orbitę okołoziemską trafiły natomiast dwa kolejne niezaprzeczalnie polskie satelity firmy SatRev – STORK-4 i STORK-5 (MARTA). Co ciekawe, oba zostały wyniesione w niestandardowy sposób, bo na pokładzie rakiety LauncherOne, startującej… ze znajdującego się w powietrzu samolotu Boeing 747. Loty tego typu organizowało Virgin Orbit, spin-off od Virgin Galactic – przez parę lat aktywnej działalności wykonano ich łącznie sześć, z czego cztery były udane. W 2023 roku firma ogłosiła upadłość – ale do tego czasu zdołała umieścić na orbicie kilkanaście CubeSatów, w tym kilka właśnie polskich.
Powrócę tu na moment do lipca 2021 roku, gdy wszyscy miłośnicy „lokalnego kosmosu" z niecierpliwością czekali na jakieś wieści dotyczące STORKów. Niestety jednak, od momentu startu, przez dobrych kilka dni nie pojawiły się żadne oficjalne doniesienia na temat ich funkcjonowania. W stosunku do poprzednich misji był to lekki ewenement – do tej pory, w przypadku przeprowadzonych z sukcesem pierwszych sesji komunikacyjnych, operatorzy satelitów jak najszybciej chwalili się nawiązaną z nimi łącznością. W internecie zaczęły nawet pojawiać się teorie, że być może STORKi mają jakieś problemy lub nie działają.
„Po ponad tygodniu od wyniesienia na orbitę polskie satelity STORK-4 i STORK-5 prawdopodobnie ani razu nie nawiązały sesji łączności. (...) Od momentu startu firma SatRevolution nie opublikowała ani jednej wiadomości lub oświadczenia o statusie satelitów. Wszystkie dostępne informacje pochodzą od radioamatorów z całego świata, którzy starali się odebrać dane od STORK-4 i STORK-5.
– pisał wówczas portal kosmonauta.net.
Na szczęście jednak negatywne przypuszczenia się nie sprawdziły, a już w połowie lipca pojawił się oficjalny komunikat o nawiązaniu łączności i rozpoczęciu fazy commissioningu obu bocianów.
Co było celem misji STORKów? Przede wszystkim – ponownie – demonstracja działania samej platformy na orbicie oraz fotografowanie Ziemi. Platforma STORK, według strony SatRev oraz eoPortal wyposażona była bowiem w multispektralny (RGB + NIR) instrument optyczny Vision-300 o rozdzielczości ok. 5 metrów na piksel. Dzięki webarchive możemy się dogrzebać jeszcze do informacji o ogniskowej (300 mm) i przysłonie (f/5.6), ale wciąż ciężko znaleźć potwierdzenie, czy Vision-300 to autorskie urządzenie skonstruowane przez SatRev czy coś kupionego/zleconego u specjalistów od optyki. Na bazie krótkich wzmianek na różnych portalach internetowych wydaje się, że to pierwsze – i że w odróżnieniu od tego, w który wyposażony został Światowid, był to faktycznie instrument optyczny skonstruowany przez polską firmę.
Dobrze, to jak wyglądają fotografie wykonane przez STORK-4 i 5? Niestety odpowiedź brzmi: nie wiemy. Przez cały okres trwania misji, czyli do momentu deorbitacji obu bocianów w październiku 2023, ani w mediach społecznościowych, ani na stronie internetowej firmy SatRev nie pojawiło się żadne ze zdjęć wykonanych przez nie na orbicie.

Ale ewidentnie jakieś dane były przesyłane.
Czy STORK-4 i 5 zrobiły jakieś zdjęcia? Jest wysoce prawdopodobne, że tak, chociaż jedynym dowodem na to mogą być obserwacje radiowe na platformie SatNOGS, np. ta. Widać na niej dość długą komunikację satelita → Ziemia, która może wskazywać na przesył fotografii.
Mam szczerą nadzieję, że zasłużymy kiedyś na rzut oka na zdjęcia z tamtych STORKów :) Mimo że minęło już sporo czasu, to miałyby sporą wartość historyczno-dydaktyczną (i zaspokoiłyby ciekawość pewnie niejednej miłośniczki i niejednego miłośnika polskiego spejsa).
Pierwsze polskie zdjęcie nasiona rzeżuchy wykonane na orbicie
Styczeń 2022 roku był szczęśliwym miesiącem dla polskiej branży kosmicznej i – ponownie – dla firmy SatRev. Na orbitę trafiło wówczas aż sześć satelitów na ich platformach, z czego cztery poleciały w kosmos w misji Transporter-3, czyli na rakiecie Falcon 9 (LabSat, STORK-1, STORK-2 i SW1FT), a dwa (STORK-3 i STEAMSAT-2) ponownie wykorzystały możliwości LauncherOne od Virgin Orbit.
Zacznijmy od chyba najciekawszego z wyżej wymienionych, czyli LabSata i jego… rzeżuchy.
LabSat powstał w dość sporym konsorcjum, składającym się z firmy SatRev, Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej im. Ludwika Hirszfelda Polskiej Akademii Nauk – a przynajmniej logotypy tych pięciu instytucji możemy znaleźć w prezentacji LabSat – the first Polish satellite to provide biological research in LEO z konferencji IAC z 2022 roku. Co ciekawe, zarówno prezentacja, jak i towarzysząca jej publikacja nie są już dostępne na stronie kongresu – co tylko pokazuje, że dobrze mieć własne lokalne repozytorium takich dokumentów i ściągać wszystko zanim zniknie z sieci. Sporo informacji można jeszcze zdobyć dzięki bardzo ciekawemu doktoratowi dr Ady Grai (którą serdecznie pozdrawiam i po raz któryś już z rzędu gratuluję realizacji tak wyjątkowego projektu).
W satelicie LabSat, opartym na platformie od SatRev, aż 2U zajął payload laboratoryjny, którego głównym zadaniem było utrzymanie w odpowiednich warunkach trzech próbek biologicznych (jedną z nasionami rzeżuchy ogrodowej Lepidium sativum oraz dwiema z grzybem Fusarium culmorum) i ewaluacja ich stanu w przestrzeni kosmicznej, czyli w warunkach mikrograwitacji. Dla obu rodzajów materiałów badawczych należało więc zapewnić takie parametry środowiskowe, aby mogły się rozwijać – m.in. odpowiednią temperaturę czy wilgotność – oraz przepływ substancji odżywczych i odprowadzenia metabolitów. Istotna w tym przypadku była także nieinwazyjna metoda obserwacji rezultatów eksperymentu, dlatego zdecydowano się właśnie na wykorzystanie kamerek.

Schemat pokazujący wnętrzności satelity LabSat.
Źródło: A. Graja, rozprawa doktorska Zminiaturyzowany ładunek użyteczny (payload) do prowadzenia badań biologicznych na niskiej orbicie okołoziemskiej z wykorzystaniem nanosatelitów w standardzie CubeSat, Wrocław, 2024
Duży wpływ na rozwój próbek biologicznych w przestrzeni kosmicznej ma promieniowanie, a CubeSaty, ze względu na ograniczoną ilość miejsca na osłony radiacyjne, bywają pod tym kątem problematyczne. Między innymi z tego względu określono czas trwania właściwej misji LabSata na 30 dni – szczególnie, że tyle właśnie powinno wystarczyć do przeprowadzenia pełnej obserwacji procesów, które powinny zajść w próbkach (czyli urośnięcia nasiona rzeżuchy i rozrostu grzybni). Dlaczego wybrano właśnie te dwa rodzaje materiału biologicznego? Przede wszystkim dlatego, że zarówno L. sativum, jak i F. culmorum mogą być przetrzymywane w uśpieniu w dość szerokim zakresie temperatur – a kilkutygodniowe oczekiwanie satelity na wystrzelenie nie powinno odbić się negatywnie na ich późniejszych możliwościach rozwoju na orbicie.

Konstrukcja „termosu” z payloadem.
Źródło: A. Graja, rozprawa doktorska Zminiaturyzowany ładunek użyteczny (payload) do prowadzenia badań biologicznych na niskiej orbicie okołoziemskiej z wykorzystaniem nanosatelitów w standardzie CubeSat, Wrocław, 2024
Jak wyglądał lab-payload wewnątrz satelity? W środku szczelnego „termosu” umieszczono zbudowaną na potrzeby misji konstrukcję, zawierającą kontroler do sterowania eksperymentami, mikrodoniczkę z rzeżuchą, dwa szklane lab-on-chipy z grzybami, pompki i zbiorniki z wodą oraz kamerki. Całość przeszła intensywną kampanię testową i została zintegrowana z satelitą.

Payload naukowy LabSata
Źródło: A. Graja, LabSat - the first Polish satellite to provide biological research in LEO, International Astronautical Congress, Paryż, Francja, 2022
Do fotografowania efektów rośnięcia próbek biologicznych zdecydowano się wykorzystać moduł kamery ELP USB8MP02G z matrycą CMOS Sony IMX179 8MPx (3264 x 2448 pikseli) i interfejsem USB 2.0 oraz obiektyw z aktuatorem elektromagnetycznym z kamery Logitech C615 Portable HD Webcam, zamontowany w pozycji odwróconej, by uzyskać odpowiednie powiększenie obserwowanych obiektów.
Wokół obiektywu zamontowano niewielką płytkę PCB widoczną na zdjęciu powyżej, na której znalazły się cztery diody LED, doświetlające próbki podczas robienia zdjęć. Całość tego instrumentu optycznego umieszczono na wytworzonych w druku 3D strukturach, w odpowiedniej odległości od materiałów biologicznych. Dodatkowe precyzyjne ostrzenie zostało zapewnione przez możliwość sterowania elektromagnesem zamontowanym w obiektywie.

Lab-chip szklany w obudowie z zamocowaną strukturą układu obrazowania
Źródło: A. Graja, rozprawa doktorska Zminiaturyzowany ładunek użyteczny (payload) do prowadzenia badań biologicznych na niskiej orbicie okołoziemskiej z wykorzystaniem nanosatelitów w standardzie CubeSat, Wrocław, 2024
LabSat poleciał w kosmos w misji Transporter-3 w dniu 13 stycznia 2023, a piętnaście dni później, 28 stycznia, został wypuszczony na właściwą orbitę z pokładu ION-a od firmy D-Orbit. Wtedy rozpoczęła się faza commissioningu i zbieranie danych telemetrycznych, a dzień później wykonano pierwsze zdjęcia, które możecie zobaczyć poniżej.

Pierwsze polskie zdjęcie nasiona rzeżuchy ogrodowej (Lepidium sativum) w kosmosie.
Źródło: A. Graja, LabSat - the first Polish satellite to provide biological research in LEO, International Astronautical Congress, Paryż, Francja, 2022

Pierwsze polskie zdjęcie grzybków (Fusarium culmorum) w kosmosie
Źródło: A. Graja, LabSat - the first Polish satellite to provide biological research in LEO, International Astronautical Congress, Paryż, Francja, 2022
Z czego wynika specyficzne oświetlenie zdjęć i cztery refleksy w ich rogach? To charakterystyczne odbicia z doświetlających próbki diod LED, które pokazywałam parę akapitów wyżej.
Dla rzeżuchy, jak widać, dysponujemy pełną fotografią, a dla grzybów niestety dwiema niepobranymi do końca. Jak zostało podkreślone w doktoracie Ady, zdjęcia, mimo że niepełne, potwierdzają utrzymanie odpowiednich parametrów układu obrazowania we wszystkich trzech hodowlach – co jest bardzo dobrą informacją, bo znaczy, że cały lab-payload przetrwał niesprzyjające warunki startowe. Co więcej, na fotografii rzeżuchy można rozpoznać pierwszy etap wzrostu ziarenka, czyli jego spęcznienie.
Dlaczego nie udało się zrobić i pobrać dalszych zdjęć? Cytując wspomnianą rozprawę doktorską:
„Ze względu na trudności komunikacyjne z nanosatelitą, a ostatecznie utratę z nim kontaktu w czternastym dniu od uruchomienia, nie udało się pozyskać więcej pakietów danych, które umożliwiłyby śledzenie dalszego rozwoju ziarna rzeżuchy i przebiegu hodowli grzybów. Pozyskane dane są jednak wystarczające by potwierdzić pełne działanie zaprojektowanego i wykonanego lab-payloadu.
Szkoda :( Niestety w żadnej z publikacji nie znajdziemy informacji, co dokładnie wydarzyło się po dwóch tygodniach – czy był to problem z budżetem energetycznym i rozładowanie się urządzenia, niespodziewany brak kontaktu czy coś innego. Sam LabSat zdeorbitował we wrześniu 2024, więc prawdopodobnie już nigdy się nie dowiemy.
Tak czy siak – jeśli ktoś z Was ma wolne popołudnie i chęci, by wczytać się w doktorat Ady, to polecam. Świetnie obrazuje on, jak wiele wyzwań niesie tego typu misja – a szczegóły dotyczące projektowania mikrodoniczki czy układów przepływu cieczy wewnątrz satelity są niesamowicie ciekawe, polecam! I zaryzykuję stwierdzenie, że pod kątem payloadu to chyba najbardziej fascynująca misja ze wszystkich polskich satelitarnych, które opisywałam do tej pory, dlatego też tym bardziej szkoda, że nie udało się przeprowadzić jej do końca. Mam jednak nadzieję, że stanie się inspiracją dla kolejnych projektów i doczekamy się więcej ciekawych biosatelitów także na naszym polskim kosmicznym podwórku.
Pierwsze polskie tajne satelitarne komercyjne zdjęcia Ziemi
Tak jak pisałam na początku poprzedniego rozdziału, w styczniu 2022 na orbitę oprócz LabSata poleciało kilka innych satelitów SatRev, w tym kolejne cztery obserwacyjne, STORK-1, STORK-2, STORK-3 i SW1FT, oraz jeden w celach demonstracyjnych napędu satelitarnego od klienta, firmy SteamJet (SteamSat-1 vel. SteamSat-2).

Memik.
Źródło: archiwum własne
I…. uwaga… parę dni później zostało opublikowane ZDJĘCIE!
W mediach społecznościowych firmy SatRev 20 stycznia pojawił się wpis z fotografią przedstawiającą Ziemię, z informacją, że jest to zdjęcie wykonane z dodatkowej kamerki sytuacyjnej oraz, że kilka takich fotek wykonano i pobrano z satelitów STORK-3 i SteamSat. Nie wiadomo więc, z którego z tych dwóch urządzeń pochodzi to konkretne zdjęcie.

Fotografia z kamery sytuacyjnej STORK-3 lub SteamSata.
Źródło: https://www.facebook.com/satrev/photos/pb.100063752642749.-2207520000/4899636806760369/?type=3
Ale niestety jest to ostatnia fotografia, jaka pojawiła się w komunikatach od firmy. Do tej pory nie pokazano żadnych zdjęć wykonanych przez główne instrumenty optyczne STORKów ani SW1FTa, a jedynym dowodem, że te satelity działały pozostają pojedyncze obserwacje radiowe radioamatorów, które można znaleźć na platformie SatNOGS. Szkoda!
Czy kiedykolwiek zobaczymy jakiekolwiek zdjęcia wykonane z tych platform? Trochę wątpię, bo niestety wszystkie wystrzelone wówczas satelity zdążyły już zdeorbitować. Chyba że SatRev zdecyduje się kiedyś nas zaskoczyć i opublikować jakąś historyczną galerię – może nie warto tracić nadziei:)
Pierwsze polskie satelitarne zdjęcie Polski o sensownej rozdzielczości
Równo rok później, w styczniu 2023 roku, na orbitę trafił pierwszy satelita obserwacyjny firmy Scanway – STAR VIBE. Powstał on we współpracy z niemieckim przedsiębiorstwem German Orbital Systems, które dostarczyła platformę, podczas gdy instrumenty optyczne (dwa, od których pochodzi zresztą nazwa satelity) zostały w całości wykonane przez wrocławską spółkę.
Na pokładzie satelity umieszczono dwa systemy obserwacyjne: niewielki teleskop do obserwacji Ziemi w paśmie widzialnyym STAR (Small Telescope for Advanced Reconnaissance) oraz kamerę służącą do kontroli stanu satelity podczas misji VIBE (Vision Inspection Boom Experiment).
Pierwszym zdjęciem, wykonanym niedługo po starcie, było to przedstawiające tereny Rosji, a dokładniej obszar obwodu nowogrodzkiego. Ciekawą analizę tej fotografii można znaleźć w filmie opublikowanym przez Scanwaya w marcu – zachęcam do przesłuchania, bo zespół dzieli się wieloma smaczkami dotyczącymi stanu satelity i kalibracji instrumentów.

Pierwsze, skompresowane zdjęcie z instrumentu STAR opublikowane przez Scanwaya.
W tym samym filmie wspomniane zostaje, że przez pierwsze dwa miesiące trwania misji wykonano już 35 zdjęć Ziemi instrumentem STAR oraz jedno (z założenia mało ciekawe) zdjęcie instrumentem VIBE, ze środka satelity, jeszcze przed próbą rozłożenia wysięgnika z kamerą. Nieźle!
Czas na parę słów o samych instrumentach optycznych. Weźmy najpierw na tapet STARa. Jest to teleskop SOP-50, o rozdzielczości 25 metrów na piksel, z dużym polem widzenia (102,4 x 76,8 km), pracujący w paśmie widzialnym. To ponad kilogramowe urządzenie zostało przystosowane rozmiarem do CubeSatów w standardzie 6U. Jego głównym celem są średniorozdzielcze fotografie powierzchni naszej planety.

Parametry teleskopu SOP-50.
Źródło: webinar inwestorski Scanway
VIBE to natomiast system optyczny umieszczony na specjalnie zaprojektowanym wysięgniku, służący do obserwacji i diagnostyki stanu satelity. Dzięki uprzejmości Jędrzeja Kowalewskiego, CEO Scanwaya, udało mi się poznać parametry także tego instrumentu (niestety brakuje tych danych w oficjalnych informacjach). Jest to kamera o rozdzielczości 12 MPix, z szerokokątnym obiektywem (ok. 160°), z możliwością zarówno fotografowania, jak i nagrywania. Oprócz samej funkcji akwizycji obrazu, została dodatkowo wyposażona w możliwość wykrywania anomalii i degradacji zewnętrznej powierzchni satelity i jego paneli.
W jednym z webinarów spółki przedstawiono status VIBE’a – niestety nie udało się poprawnie rozłożyć wysięgnika z instrumentem. Prawdopodobnym powodem tej sytuacji okazały się problemy z kanałem zasilania przecinacza blokady.
Scanway opublikował finalnie kilkanaście naprawdę ładnych zdjęć wykonanych przez STAR VIBE’a, a większość jest dostępna na ich stronie internetowej. Znajdziemy tam też interesującą informację – mianowicie, we wrześniu 2023, firmie udało się zobrazować ok. 29% powierzchni Polski. Dobra robota!
W opublikowanym niedawno przez Jędrzeja wpisie na Linkedinie znajduje się informacja, że po dwóch latach STAR VIBE wciąż działa i jest operacyjny. Mimo to, od dłuższego czasu w mediach społecznościowych nie pojawiają się nowe zdjęcia z satelity – mam więc nadzieję, że to tylko chwilowy przestój i jeszcze zobaczymy więcej obserwacji z instrumentu STAR.

Moje ulubione zdjęcie z misji STAR VIBE – wybrzeże Bałtyku i Hel.
Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że STAR VIBE nie był jedynym satelitą, który miał zostać wyniesiony na orbitę w styczniu 2023 – misję miał rozpocząć również AMAN-1 zbudowany dla Omanu przez firmę SatRev. Niestety jednak lot realizowany przez LauncherOne zakończył się niepowodzeniem, a ładunki nie zostały finalnie umieszczone na orbicie.
Pierwsze polskie satelitarne hiperspektralne zdjęcia Ziemi (i Polski też)
11 listopada to data od 2023 roku symboliczna podwójnie – bo dokładnie wtedy z bazy sił kosmicznych Vandenberg w Kalifornii wystartowała rakieta Falcon 9, mająca na pokładzie kolejnego polskiego satelitę, czyli gliwickiego Intuition-1 od KP Labs. Live ze startu, podczas którego opowiadamy o planach na tę misję można obejrzeć tutaj (polecam, nawet mówię tam parę słów).
Launch i umieszczenie satelity na orbicie (deployment ze znanego już IONa od D-Orbit) poszły zgodnie z planem, a już kilka dni po rozpoczęciu obustronnej komunikacji udało się pobrać pierwsze obrazowania z instrumentu hiperspektralnego umieszczonego na pokładzie.
Ale zanim je pokażę, to jeszcze trzy słowa o samym Intuition-1: głównym celem jego misji jest demonstracja autonomicznego przetwarzania informacji na orbicie z wykorzystaniem AI, a w szczególności właśnie wielowymiarowych obrazów hiperspektralnych. Takie użycie algorytmów machine learning ma na celu przede wszystkim redukcję ilości surowych informacji, które musiałyby być przesyłane na Ziemię, oraz przyśpieszenie „wyciągania” istotnych informacji z wykonywanych na bieżąco orbitalnych fotografii naszej planety. Kostka hiperspektralna może bowiem ważyć nawet kilka/kilkanaście gigabajtów, co przy ograniczeniach czasu i przepustowości komunikacji z satelitą może być bardzo problematyczne.

Jednostka przetwarzania danych Intuition-1, Leopard DPU.
Nasz satelita został wyposażony w sensor hiperspektralny rejestrujący dane w 192 pasmach obejmujących zakres od 465 nm do 940 nm (czyli światło widzialne + bliska podczerwień), z rozdzielczością GSD około 22 metrów na piksel. Sensor hiperspektralny działa w trybie „push-broom" (trochę jak skaner), wykorzystując matrycę CMOS z wąskopasmowymi filtrami spektralnymi. Cytując post KP Labs:
„Gdy satelita okrąża Ziemię, hiperspektralny instrument optyczny rejestruje kilka tysięcy surowych klatek, tworząc na orbicie zarejestrowaną hiperspektralnie kostkę, z tym samym fragmentem terenu pozyskanym przez wszystkie 192 pasma spektralne.
Dane są przetwarzane na orbicie przez autorski komputer Leopard DPU, oparty na procesorze Zynq UltraScale+. Jeśli interesują Was technikalia mechaniczno-termiczne to polecam zajrzenie do tej publikacji, a aby doczytać więcej o zastosowaniach obrazowań hiperspektralnych, możecie zerknąć np. tutaj.
Dobrze, wstęp zrobiony, źródła podlinkowane – czas na zdjęcia!
Najpierw surówka. Tak jak wspomniałam wyżej, pełen proces fotografowania Intuition-1 bardziej przypomina skanowanie i do wykonania zdjęcia hiperspektralnego konieczne jest „przesuwanie się” satelity nad powierzchnią Ziemi. Wciąż jednak mamy możliwość wykonania pojedynczej klatki i takie właśnie widzicie poniżej:


Jedne z pierwszych surowych klatek z Intuition-1 (pobrane w grudniu 2023). Czarny pasek to część sensora, która nie rejestruje informacji spektralnie istotnych, więc jest wycinana, aby zaoszczędzić pasmo danych. Oczywiście ten element znika, gdy po skanowaniu zostanie złożona pełna kostka hiperspektralna.
Źródło: tajne archiwa KP Labs
Jako że pełen commissioning i kalibracja ADCS, czyli systemu kontroli orientacji satelity, zajęła parę tygodni, pierwsze obrazowania w pełnej jakości i złożone ze wszystkich dostępnych pasm, zostały pobrane w marcu 2024 roku. Ale za to jakie! Zresztą zobaczcie sami.
Robią wrażenie, prawda?




Burkina Faso, Kielce, Utah Lake i Brazylia
Źródło: https://www.facebook.com/kplabs.space
Intuition-1 wciąż działa, a nasz zespół operatorski z KP Labs cały czas fotografuje Ziemię i testuje nasze algorytmy (m.in. te do wykrywania chmur czy klasyfikacji terenu). Według naszych symulacji został jeszcze około rok misji zanim satelita zdeorbituje – ze względu na jego przekrój po rozłożeniu paneli i wzmożoną aktywność słoneczną, zadzieje się to niestety dość wcześnie. Trzymam więc kciuki, aby żył i focił jak najdłużej! :)
Oddając hołd chronologii dodam jeszcze, że 11 listopada 2023 na pokładzie Falcona 9 znalazł się drugi satelita z polskimi korzeniami, czyli STORK-7 vel. AMAN-1, od firmy SatRev (który miał testować m.in. wykorzystanie ogniw perowskitowych na orbicie, a jednocześnie był kontynuacją nieudanego startu AMANa ze stycznia). Niestety jednak, w skutek problemów z deployerem zarządzanym przez firmę Momentus, satelita ten wraz z dwoma innymi obiektami nie został uwolniony w przestrzeń kosmiczną i spalił się podczas deorbitacji drugiego stopnia rakiety. Szkoda, ewidentnie po raz drugi zabrakło tej odrobiny szczęścia, która w kosmosie niestety bywa potrzebna.
Pierwsze polskie zdjęcia testowe wykonane przez pierwszego polskiego największego satelitę
O satelicie EagleEye, który został umieszczony na orbicie w sierpniu 2024 roku, zdecydowanie było głośno i to jeszcze przed samym startem. Pod kątem marketingowo-medialnym przedstawiano go jako najbardziej zaawansowanego, największego i… najcięższego;) polskiego satelitę, jaki do tej pory został zbudowany – miał również obrazować Ziemię najdokładniej z dotychczas zrealizowanych satów obserwacyjnych, zapewniając rozdzielczość rzędu 1.75 metra. Projekt był realizowany przez konsorcjum, składające się z firm Creotech Instruments (platforma oparta na ich HyperSacie) i Scanway (teleskop optyczny), oraz z Centrum Badań Kosmicznych (komputer i testy).
Misja rozpoczęła się zgodnie z planem – obustronną komunikację nawiązano już w dniu separacji EagleEye’a od rakiety Falcon 9, a w ciągu pierwszych dwóch dni (według komunikatów firmy Creotech) przeprowadzono trzydzieści sesji komunikacyjnych, potwierdzając, że satelita działa prawidłowo.
Bardzo szybko pochwalono się również pierwszymi zdjęciami testowymi wykonanymi z kamery inspekcyjnej po separacji – jednym przed, a drugim po rozłożeniu się paneli słonecznych. Jak wspomniano na webinarze inwestorskim, celem wykorzystania takiej kamerki było obrazowanie stanu satelity oraz tego w jakiej orientacji realnie się znajduje. Podobnie jak w przypadku PW-Sata2 to bardzo dobry pomysł, umożliwiający monitorowanie rzeczywistej kondycji urządzenia już w kosmosie.



Zdjęcia testowe z EagleEye, przed i po rozłożeniu paneli słonecznych.
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=8QZeeHQmpE0
Niestety radość nie trwała zbyt długo, bo już kilka dni później pojawiło się pierwsze oświadczenie zarządu Creotechu, z którego wynikało, że łączność została utracona. Podejrzewano dwa możliwe problemy: radiowe „zgubienie” satelity (co przy dość zaskakującej dla mnie decyzji i użyciu wyłącznie radia w paśmie S-band, wymagającego bardzo precyzyjnego celowania antenami w obiekt, przy jednoczesnej rezygnacji z wykorzystania radia UHF/VHF było prawdopodobną komplikacją…) oraz usterkę systemu optymalizacji zasilania, która uniemożliwiła odpowiednie ładowanie się baterii satelity. Po jakimś czasie pierwszą kwestię udało się rozwiązać, rozpoznając który z wielu wypuszczonych wówczas na orbitę satelitów faktycznie był EagleEye’em (pewnie metodą eliminacji? :)), natomiast aktualizacji oprogramowania naprawiającej drugą z nich raczej nie wgrano do tej pory, a przynajmniej nie było na ten temat żadnych informacji ze strony spółki.
Czy EagleEye kiedykolwiek się obudzi? Smutna prawda jest taka, że jeśli to faktycznie problem z zasilaniem, to im dłużej jego baterie są w stanie zupełnego rozładowania, tym bardziej zmniejsza się prawdopodobieństwo jego uruchomienia.
Jakiego instrumentu optycznego nie udało się więc przetestować w największej polskiej orbitalnej konstrukcji? Wewnątrz EagleEye znalazł się teleskop SOP200 od firmy Scanway, o którym powstał ciekawy materiał z serii Obiektyw na Orbitę. 8-kilogramowe urządzenie umożliwiłoby obrazowanie w wysokiej rozdzielczości, 1.75 m/piksel z wysokości ok. 500 km – a biorąc pod uwagę planowane w trakcie misji obniżenie orbity oka sokoła do 350 km, finalna rozdzielczość byłaby jeszcze lepsza. Wewnątrz znalazły się dwie kamery, jedna na pasmo widzialne, a druga na bliską podczerwień, umożliwiające rejestrację obrazowań w czterech pasmach spektralnych jednocześnie.
Bardzo szkoda, że nie udało się zrealizować misji i sprawdzić działania właściwego instrumentu optycznego EagleEye’a. Trzymam jednak mocno kciuki za kolejne misje Creotechu i Scanwaya – mam nadzieję, że następnym razem się uda:)
Pierwsze polskie selfie wykonane na orbicie przez najmniejszego polskiego satelitę
Właściwie to zdecydowałam się napisać ten tekst zainspirowana zdjęciem wykonanym parę tygodni temu przez studenckiego satelitę HYPE. HYPE to drugi satelita zbudowany na krakowskim AGH, a że pierwszym był nasz świętej pamięci KRAKsat, to z dużą ciekawością i zaangażowaniem śledzę losy tej misji (włącznie z obsesyjnym sprawdzaniem telemetrii z beaconów i stanu jego funkcjonowania;)).

Maleńki HYPE.
Źródło: https://ctk.agh.edu.pl/aktualnosci/detail/satelita-stworzony-przez-naszych-studentow-leci-na-orbite

I mini naziemny FlatSat HYPE'a.
Źródło: https://ctk.agh.edu.pl/aktualnosci/detail/satelita-stworzony-przez-naszych-studentow-leci-na-orbite
HYPE to satelita unikatowy przede wszystkim pod kątem wielkości. Kosteczka jest w formacie PocketQube, czyli jej wymiary to zaledwie 5x5x5 centymetrów! Tak niewielkie urządzenia, zdecydowanie mniejsze od popularnego w branży standardu CubeSat, wymagają specjalnych deployerów – w tym przypadku wykorzystano usługę wyniesienia świadczoną przez firmę AlbaOrbital, których pody zostały następnie umieszczone w ION-ie od D-Orbita i to dopiero ION trafił finalnie do owiewki wynoszącego całość Falcona 9. Niezła matrioszka.
Ciekawostka: studencki zespół HYPE’a gościł na trzeciej edycji We Need More Space in Gliwice, czyli na wydarzeniu, które współorganizuję, i przedstawiał nam swój projekt już pod koniec 2023 roku. Chyba większość słuchaczy była zaskoczona ich ambitnym i krótkim timeline’em – ale finalnie udało im się sfinalizować prace niemal zgodnie z nim i umieścić satelitę na orbicie z bardzo niewielkim opóźnieniem. Gratki!
Wróćmy jednak do głównego tematu: zdjęć. HYPE został wyniesiony na orbitę 14 stycznia 2025. 23 stycznia zespół SatLab AGH poinformował na Twitterze, że nawiązano obustronną komunikację z satelitą i pobrano pierwszą telemetrię. Niecały miesiąc później, czyli 13 lutego, pochwalono się pierwszym zdjęciem z kosteczki, wyglądającym tak jak poniżej:

Pierwsze zdjęcie z satelity HYPE. Ciemność widzę…
Zdjęcie było praktycznie całe czarne. Jako możliwe przyczyny wskazano możliwość błędnie ustawionej ekspozycji lub – bardziej prawdopodobne – nieotwarcie się selfie sticka z kamerą. Aby rozwiązać potencjalny drugi z problemów, przeprowadzono ponowną procedurę otwarcia wysięgnika. I zapewne tym razem zadziałała poprawnie, bo kolejna fotografia opublikowana przez zespół wyglądała już tak:

Pierwsze udane zdjęcie z satelity HYPE, czyli selfiaczek
Widać na nim ekranik OLED, wyświetlający zdjęcie zespołu pracującego nad satelitą wykonane na Ziemi, oraz jasną plamę, prawdopodobnie pochodzącą od Słońca. Nieźle!
Wykorzystana do zrobienia selfiaczka kamerka to tani chiński moduł OV2640 (dostępny m.in. na AliExpress) na dłuższym flexie, umożliwiającym umieszczenie jej na wysięgniku, otwieranym w sposób podobny do anten. Ciekawe, czy producent już wie, że jego sprzęcik zdobył oficjalny flight heritage;)
Ciekawostka: od początku zastanawiałam się, czy ekranik HYPE’a w przestrzeni kosmicznej nie zdegraduje bardzo szybko, co negatywnie wpłynie na wyświetlany obraz, ale przynajmniej do momentu wykonania pierwszej fotografii jeszcze się to nie stało. Szukając informacji, jakie wyświetlacze mogłyby być najlepsze do zastosowania na orbicie, natrafiłam swoją drogą na ciekawy projekt, który ma je porównywać, czyli ContentCube – natomiast satelita ten jeszcze nie wyruszył w swoją orbitalną podróż, więc na efekty jego badań będziemy musieli jeszcze trochę poczekać:)
Mimo że zespół HYPE’a pewnie ma mnie za kapitana (kapitankę?) marudę, bo pod postem ogłaszającym powstanie pierwszego udanego zdjęcia, w którym nazwano go pierwszym kosmicznym selfie, ciężko mi było powstrzymać się od podkreślenia, że nie do końca jest to prawda (bo z takich zdjęć znane są na przykład satelity NanoAvionics), to chciałabym podkreślić, że bardzo cieszę się z sukcesu tej maleńkiej misji i z niecierpliwością czekam na dotyczące jej publikacje. Mam ogromną nadzieję, że studenci i studentki pracujący nad HYPE’em podzielą się swoimi doświadczeniami w pracy na tak małej platformie i pochwalą się wynikami w formie raportów, paperów czy wystąpień na konferencjach branżowych.
Jako uzupełnienie dodam jeszcze, że oprócz funkcjonalności robienia selfie, HYPE został również wyposażony w miniaturowy spektrometr firmy hamamatsu (NIR, w zakresie 640-1050 nm). Póki co jednak zespół nie pochwalił się wynikami tego eksperymentu, a w beaconach odbieranych przez stacje radioamatorskie z całego świata nie zauważyłam typu danych, który mógłby go dotyczyć, więc prawdopodobnie ewentualne ramki z wynikami jego działania są przesyłane on request, a nie cyklicznie. Pod tym kątem też bardzo liczę na udostępnienie rezultatów i wniosków z eksperymentu – szczególnie, że jest to satelita studencki, więc można (i warto) taką wiedzą i doświadczeniem się dzielić, dla przyszłych pokoleń kadr kosmicznych w Polsce i na całym świecie.
Oczywiście trzymam też kciuki za kolejne zdjęcia – bo niestety do momentu publikacji tego tekstu, żadna nowa fotografia z HYPE’a nie pojawiła się w mediach społecznościowych projektu. A, co gorsze, od 19 marca satelita uparcie milczy. Dwa lub trzy dni nieaktywności i braku beacona zdarzały mu się już wcześniej, ale tak długa przerwa jest nowością. Oby nie był to smutny koniec tej misji:(
Kategoria: czekamy na…
…pierwsze polskie zdjęcie z szopiej platformy
W tym samym locie Transportera, w którym znalazł się HYPE, na orbitę poleciał również kolejny satelita oparty na platformie firmy SatRev (szesnasty tej firmy!), czyli BlueBON w standardzie 6UXL.
Co ciekawe, pierwsze artykuły prasowe i posty od SatRev były dość ogólnikowe (jak choćby ten lub ten), podkreślające przede wszystkim cechy samej platformy Raccoon (czyli szop pracz:)), na której oparto satelitę, a nie cel misji czy nawet… jej oficjalną nazwę. Dopiero najnowsze wpisy zdradzają nieco więcej – na przykład fakt, że jest to satelita obserwacyjny, realizowany we współpracy z TelePIX z ich instrumentem optycznym oraz jednostką przetwarzania danych Tetraflex na pokładzie. Według komunikatów, dwustronna łączność z urządzeniem została nawiązana już podczas pierwszych przelotów, a obecnie trwa faza LEOP.


BlueBON, oparty o platformę Raccoon od SatRev.
Niestety nie widziałam jeszcze zdjęć z BlueBONa, a jestem bardzo ciekawa rezultatów tej misji. Może tym razem SatRev zdecyduje pochwalić się efektami? Myślę, że może być na to szansa, bo 28 marca firma wypuściła krótki update odnośnie stanu satelity wraz z kilkoma fotografiami z czegoś a’la kamerka inspekcyjna. Fajnie.

Kadr z kamerki inspekcyjnej z satelity BlueBON.
…pierwsze polskie zdjęcie pierwszego polskiego napędu satelitarnego w kosmosie
Klęska urodzaju! W trakcie, gdy pisałam ten tekst, na orbitę wystrzelono następnego „polskiego” satelitę, czyli RED-5 (vel. OrbAstro TR-5). Przymiotnik w cudzysłowie, bo jest to IOD napędu satelitarnego BOOSTER od krakowskiej firmy Liftero wewnątrz platformy od Orbital Astronautics i nie wiem, kto operuje misją, ani która ze spółek zgłaszała go do bazy satelitów UNOOSA (nie jest jeszcze dostępny w internetowym rejestrze). Mówiłam już, że „polskość” satelitów to pojęcie względne? ;)

Lista satelitów do wystrzelenia w locie Transporter-13.
Źródło: https://forum.nasaspaceflight.com/index.php?topic=60272.0
O misji można poczytać więcej w polskich źródłach. Ja dodam tylko, że według niektórych artykułów na pokładzie RED-5 znalazła się kamera, która zarejestruje pracę BOOSTERa na orbicie – czekam z niecierpliwością na pierwsze fotki!

Wizualizacja napędu RED-5.
Źródło: https://kosmogadka.pl/news/pierwszy-polski-naped-satelitarny-gotowy-do-startu/
Kategoria: inne
Parę ciekawostek związanych z okołokosmiczną fotografią, na które trafiłam podczas researchu do tego wpisu. Enjoy :)
Pierwsze zdjęcie polskich satelitów w kosmosie wykonane z… Ziemi
Nie wiem czy wiecie (chociaż przy okazji ostatniej afery związanej z upadkiem części rakiety Falcon 9 w okolicach Poznania było o tym nieco głośniej), że Polska zaangażowana jest w inicjatywę EU SST (ang. European Union Space Surveillance and Tracking), której celem jest monitoring obiektów znajdujących się na orbicie. W ramach tego partnerstwa rodzime firmy dostarczają i analizują dane obserwacyjne dotyczące satelitów i śmieci kosmicznych z użyciem sieci teleskopów. Jedną ze spółek zajmujących się tą tematyką jest Sybilla Technologies.
Dlaczego o tym wspominam? 13 listopada 2023 roku Sybilla opublikowała na twitterze krótki film, pokazujący wystrzelenie kilku polskich satelitów w misji Transporter-9 (w tym Intuition-1), zaobserwowane przez teleskop Panoptes-6 znajdujący się w Australii. Mega!

Kadr z pięknego filmiku od Sybilla Technologies z polskimi satelitami.
Źródło: https://x.com/sybilla_tech/status/1724106630801850520
Pierwsze polskie zdjęcie z (potwierdzonego) przekroczenia Linii Kármána przez polską rakietę
Po chwili namysłu dodałam do tytułu tego rozdziału słowo potwierdzonego – jeśli jesteście z branży, pewnie domyślacie się dlaczego :) W zależności od źródła, słynny lot Meteora 2K z 7 października 1970 roku albo przekroczył pułap 100 kilometrów (osiągając dokładnie 105,6 km, jak wspomniano choćby w poniższym numerze czasopisma Modelarz) albo – jak przeczytamy w wydanej w 1982 roku książce Jacka Walczewskiego Polskie rakiety badawcze – dotarł do „zaledwie” 90 km.

Informacja o wysokości lotu Meteora 2K. No ciekawe;)
Źródło: K. Rukuszewicz, Modelarz 7/1971
Z czego wynika różnica w podawanych danych? Prawdopodobnie 90 km było faktycznie potwierdzoną i zarejestrowaną wysokością, którą osiągnął wówczas Meteor 2K, ale z symulacji fizycznych wyszło, że rakieta powinna była osiągnąć pułap >100 km w najwyższym punkcie podczas tamtego lotu. Kwestia pierwszeństwa Meteora w kosmosie pozostaje więc kwestią wiary każdej i każdego z nas ;)
Przejdźmy dlatego do pierwszego w polskiej historii udokumentowanego przekroczenia Linii Kármána, czyli lotu ILR-33 BURSZTYN 2K 3 lipca 2024 roku. Historyczne podobieństwo nazwy rakiety oczywiście nieprzypadkowe. W przeciwieństwie jednak do Meteora, Bursztyn startował nie z polskiej Łeby, ale z Andøya Space Sub Orbital w Norwegii, i w apogeum lotu osiągnął równe 101 km. Ciekawostką jest sam typ rakiety: zastosowano w niej niestandardowy utleniacz, czyli nadtlenek wodoru o stężeniu 98%.
Nas interesują jednak oczywiście fotografie. Niestety zespół z Instytutu Lotnictwa nie pochwalił się, jakiego typu kamerek użyto do rejestracji obrazu podczas lotu – ale przynajmniej udostępniono film i parę kadrów wykonanych przez Bursztyna na tej imponującej wysokości.
Najczęściej powtarzającym się w mediach społecznościowych zdjęciem jest to po lewej stronie, lecz w oficjalnym filmiku możemy wyraźnie dostrzec moment, w którym rakieta osiąga pułap maksymalny i obraca się (około 1:15). Może i trochę się nam planeta prześwietliła, ale i tak jest ładnie:)


Zdjęcia wykonane w trakcie lotu ILR-33 BURSZTYN 2K)
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=eATmvYvfUvw
Pierwsze polsko-europejskie zdjęcie z rakiety Ariane-6
Lipiec 2024 roku był miesiącem, w którym sporo się działo na polskiej (i europejskiej!) scenie kosmicznej. Jednym z dużych wydarzeń był inauguracyjny lot rakiety Ariane 6, podczas której wyniesiono na orbitę kilka satelitów, a także przeprowadzono krótki eksperyment koordynowany przez ESA Young Professionals, ukryty pod skrótem YPSat, czyli Young Professionals Satellite. Jego głównym celem było zarejestrowanie najważniejszych faz lotu rakiety – a że payload był na stałe przymocowany do górnej jej części, to czas trwania misji wynosił zaledwie… 3 godziny, do momentu ponownego wejścia w atmosferę. Wspominam o nim dlatego, bo to właśnie w konstrukcji YPSata znalazł się instrument optyczny wspominanej już niejednokrotnie polskiej firmy Scanway.
YPSat (mimo nazwy) nie był do końca pełnoprawnym satelitą, a raczej półotwartą konstrukcją, uproszczoną do maksimum pod kątem struktury i elektroniki – by bez nadmiernego skomplikowania wykonać zamierzoną misję, czyli sfotografować lot i separację payloadów oraz zdążyć przesłać dane na Ziemię przed deorbitacją.
System wizyjny od Scanwaya został, według not prasowych, oparty o rozwiązania znane ze STAR VIBE. Był to dwukamerowy zestaw optyczny, składający się z dwóch szerokokątnych kamer o rozdzielczości 12.3 Mpix działających w trybach wideo lub foto.

Chciałabym żeby ktoś na mnie patrzył jak ten pan z ESA na YPSata :)
Czy YPSatowi udało się wykonać fotografie i filmy? Jeszcze jak! Moim zdaniem są naprawdę spektakularne – pierwszy plan jest na pierwszy rzut oka dość abstrakcyjny (przez szeroki kąt kamery i payloady o niestandardowych kształtach), ale widok na ZIemię zdecydowanie robi wrażenie.
Dodatkowo, na kanale youtube’owym ESA znajdziemy film z odłączenia owiewki od rakiety oraz film z drugiej kamery z uwolnienia CubeSatów. Polecam oba!


Zdjęcia wykonane z instrumentów Scanwaya podczas krótkiej misji YPSat
Źródło: ESA
Kategoria: co dalej?
W najbliższych miesiącach i latach czeka nas sporo polskich misji satelitarnych, a część z nich będzie oczywiście miała na celu obrazowanie Ziemi. Pierwsza ma lecieć już w tym roku (chociaż znając typowe opóźnienia kosmicznych projektów, można śmiało założyć, że start może trochę się przesunąć) – a będzie to zestaw trzech nanosatelitów obserwacyjnych konstelacji PIAST, budowanych przez konsorcjum składające się z Wojskowej Akademii Technicznej, Creotechu, CBK, Sieci Badawczej Łukasiewicz, Scanwaya i PCO. Minus tej misji? Możliwe, że zdjęć z PIASTa nigdy nie zobaczymy, bo ich końcowym odbiorcą są… Siły Zbrojne RP, a wiadomo jak bywa z wojskowymi danymi.
Drugi projekt stricte obronnościowy, również dla wojska i również realizowany przez firmę Creotech, to Mikroglob. Cztery mikrosatelity mają zostać wyniesione na orbitę do 2027 roku. Tutaj jednak można dowiedzieć się jedynie, że szczegóły umowy i specyfikacja systemu stanowią informację niejawną.

(tak naprawdę to chciałabym je poznać, ale co zrobić)
Trzecią konstelacją, jakiej mamy się „dorobić” w nadchodzących latach, jest CAMILA. Ma to być dla odmiany misja cywilna, w ramach której, we współpracy polskich firm z Europejską Agencją Kosmiczną powstaną co najmniej cztery prototypowe satelity (trzy optoelektroniczne oraz jeden radarowy, oparty na SAR). Kto dokładnie będzie realizował projekt ma zostać rozstrzygnięte już niebawem.
Z misji również zmierzających ku finalizacji mamy jeszcze studenckiego satelitę PW-Sat3, kontynuację dobrze znanego projektu z Politechniki Warszawskiej. Ta wersja PW-Sata będzie wyposażona w eksperymentalny silnik na warm gas, który umożliwi zmianę parametrów orbity i finalne przyśpieszenie manewru deorbitacji. Na pokładzie ma zostać również zamontowana kamera, która posłuży do fotografowania Ziemi. Nie jest ona kluczowym ładunkiem, ale cieszę się, że zespół zdecydował się uwzględnienie jej w projekcie – fotografie z orbity zawsze dodatkowo inspirują i budują zainteresowanie tzw. mainstreamu całą misją:) Sam projekt PW-Sat3 realizowany jest już od dłuższego czasu (tak naprawdę rozpoczął się w 2019 roku, tuż po rozpoczęciu misji PW-Sata2), a jego dalsze losy mocno zależą od tego, czy uda się zdobyć finansowanie na lot. Satelita jest już praktycznie gotowy, a wszystkie komponenty coraz bliżej możliwej integracji – mam więc ogromną nadzieję, że problemy finansowe nie zatrzymają jego finalizacji.
A sięgając nieco dalej niż orbita okołoziemska: polskie zdjęcie powstanie też niebawem na orbicie… Księżyca. Parę miesięcy temu Scanway nawiązał bowiem współpracę z amerykańską spółką Intuitive Machines, która pod koniec tego roku zamierza umieścić satelitę na orbicie okołoksiężycowej. Wrocławska firma dostarczy do niego instrument optyczny (będący zmodyfikowaną wersją aktualnie przygotowywanych teleskopów), którego głównym zadaniem będzie mapowanie powierzchni Srebrnego Globu.
Gdzieś w okolicach 2025/2026 roku na orbicie, według wczesnych zapowiedzi firmy SatRev, miała też pojawić się ich konstelacja obserwacyjna REC (Real-time Earth-observation Constellation). Ostatnie informacje o niej pochodzą jednak z zeszłego roku, więc nie wiem, jaki jest finalny status budowy tych satelitów. Bliżej startu jest za to prawdopodobnie SOWA-1 tej samej spółki, która miała polecieć na indyjskiej rakiecie Polar Satellite Launch Vehicle w 2024, a według bazy Nanosats została przesunięta na ten rok.
Trzymam mocno kciuki za powodzenie wszystkich tych misji i nie mogę się doczekać ich efektów! Wydaje się, że nasza kosmiczna przyszłość rysuje się w całkiem jasnych barwach, a mimo braku Krajowego Programu Kosmicznego, stabilności sektora i wielu wyzwań (także na styku organizacyjno-politycznym, o których niebawem postaram się napisać więcej), polskie firmy, instytuty badawcze i uczelnie coraz aktywniej zaznaczają swoją obecność w przestrzeni pozaziemskiej. Także pod kątem obserwacji Ziemi i fotografii z kosmosu.
Robimy w Polsce coraz ciekawsze i coraz ambitniejsze spejsowe projekty. Bardzo cieszę się, że wciąż mogę być tego częścią.
Podziękowania
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy dobrnęli do końca tego tekstu. Mam nadzieję, że był dla Was interesujący! Jako finalną ciekawostkę dodam, że research i napisanie go zajęło mi… niemal równe 51 godzin (!). I to mimo że wydawało mi się na początku, że z większością informacji przecież miałam już styczność – jednak ludzka pamięć okazała się ulotna, a finalnie wszystkie dane dla pewności sprawdzałam (nieraz kilkukrotnie) w różnych źródłach.
Dziękuję również Piotrkowi, Adzie, Jędrzejowi i Gładkiemu, którzy przejrzeli ten tekst przed publikacją, podrzucajac dodatkowe ciekawe detale i wyłapując nieścisłości – dzięki Wam ten artykuł jest na pewno bardziej dopracowany i milszy w odbiorze. Bardzo doceniam, że poświęciliście na to swój czas.
* Mam tu na myśli wybór satelitów, które znalazły się w indeksie Polskiej Agencji Kosmicznej – zdecydowano się umieścić w nim prawdopodobnie te obiekty, które nie tylko miały polski wkład inżynieryjny, ale też były operowane przez polskie firmy i instytucje. Można bowiem zauważyć, że w tabeli pojawia się STEAMSAT-2 i BlueBON, czyli satelity na platformie od SatRev, ale z eksperymentami zewnętrznych firm, a brakuje np. AMICal Sata czy AuroraSata 1, które przecież też oparto na konstrukcji tej spółki. Z kronikarskiego obowiązku zaznaczę też, że Światowid i KRAKsat zostały w tabeli zamienione miejscami – w końcu to nasza krakowska kosteczka pierwsza opuściła deployer, więc powinna znaleźć się na miejscu piątym ;)
Źródła
- Polska w kosmosie, P. Elsztein, Biblioteczka Skrzydlatej Polski, 1978
- Polskie rakiety badawcze, J. Walczewski, Biblioteczka Skrzydlatej Polski, 1982
- Interkosmos znaczy współpraca, praca zbiorowa, Biblioteczka Skrzydlatej Polski, 1985
- https://en.wikipedia.org/wiki/Kosmos_156 [dostęp: 2.03.2025]
- https://geoforum.pl/file.php?table=spis_geodeta\&id=2214 [dostęp: 4.03.2025]
- https://www.youtube.com/watch?v=j8N4YFYEFAE\&t=658s [dostęp: 4.03.2025]
- Ciężar nieważkości. Opowieść pilota-kosmonauty, M. Hermaszewski, 2017
- Polak w kosmosie, A. Marks, 1978
- Polak melduje z kosmosu, E. Bil, J. Rakowski, 1978
- Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos, D. Kortko, M. Pietraszewski, 2018
- http://www.cbk.pan.wroc.pl/body/publikacje/2001/IK_30_htm.htm [dostęp: 2.03.2025]
- http://www.brite-pl.pl/docs/Lem_PakietInformacyjny.pdf [dostęp: 2.03.2025]
- http://www.brite-pl.pl/docs/BRITE-PL1_prezentacja_CAMK_21Nov2013.pdf [dostęp 6.03.2025]
- https://brite-constellation.at/science/photometry/ [dostęp 2.03.2025]
- https://www.pta.edu.pl/pliki/proc/vol8/v8p175.pdf [dostęp 2.03.2025]
- http://brite-wiki.astro.uni.wroc.pl/bwiki/doku.php?id=start [dostęp 2.03.2025]
- https://pw-sat.pl/eksperyment/kamery/ [dostęp 9.03.2025]
- https://pw-sat.pl/wp-content/uploads/2014/07/PW-Sat2-C-07.00-CAM-CDR.pdf [dostęp 9.03.2025]
- https://www.optyczne.pl/13691-news-Dzis_start_rakiety_z_polskim_satelita_Swiatowid._Na_pokladzie_eksperymentalny_obiektyw_Irix.html [dostęp 9.03.2025]
- https://www.youtube.com/@satrev_official [dostęp 9.03.2025]
- LabSat - the first Polish satellite to conduct biological research in LEO, A. Graja et al., 73rd International Astronautical Congress (IAC), Paris, France, 18-22 September
- LabSat - the first Polish satellite to provide biological research in LEO, A. Graja, prezentacja, 73rd International Astronautical Congress (IAC), Paris, France, 18-22 September 2022
- Lab-payload for biological CubeSat Satellite, P. Śniadek et al.m 73rd International Astronautical Congress (IAC), Paris, France, 18-22 September 2022
- Rozprawa doktorska, Zminiaturyzowany ładunek użyteczny (payload) do prowadzenia badań biologicznych na niskiej orbicie okołoziemskiej z wykorzystaniem nanosatelitów w standardzie CubeSat, A. Graja
- https://www.facebook.com/satrev/photos/pb.100063752642749.-2207520000/4899636806760369/?type=3 [dostęp: 17.03.2025]
- https://www.youtube.com/watch?app=desktop\&v=-K5bBdRn6AI\&t=4s\&ab_channel=Scanway [dostęp: 21.03.2025]
- https://scanway.space/star-vibe-images/ [dostęp: 21.03.2025]
- https://scanway.space/mission/star-vibe/ [dostęp: 21.03.2025]
- https://www.kplabs.space/projects-and-missions/intuition-1 [dostęp: 21.03.2025]
- https://www.facebook.com/kplabs.space [dostęp: 21.03.2025]
- Thermal Management of Cubesat Subsystem Electronics, K. Kuta et al., Energies 2024
- Aktualna sytuacja misji EagleEye i plany rozwoju Creotech - webinar z przedstawicielami spółki, https://www.youtube.com/watch?v=8QZeeHQmpE0 [dostęp: 22.02.2025]
- https://www.kplabs.space/projects-and-missions/intuition-1 [dostęp: 22.02.2025]
- https://creotech.pl/pl/przetargi-i-ogloszenia/system-mikrosatelitarny-eagleeye/ [dostęp: 22.02.2025]
- Misja EagleEye | Obiektyw na Orbitę | Scanway Space, https://www.youtube.com/watch?v=iJSz1_ZM9Ug [dostęp: 22.02.2025]
- https://wiki.satlab.agh.edu.pl/s/docs/doc/mission-and-design-overview-sxUAh9kuyQ [dostęp: 22.02.2025]
- https://ctk.agh.edu.pl/aktualnosci/detail/satelita-stworzony-przez-naszych-studentow-leci-na-orbite [dostęp: 21.03.2025]
- https://www.linkedin.com/company/satlab-agh/posts/?feedView=all [dostęp: 21.03.2025]
- Polska Rzeczpospolita Kosmiczna, https://www.youtube.com/watch?v=e-gfBxP74lM [dostęp: 22.02.2025]
- https://polsa.gov.pl/aktywnosci/bezpieczenstwo-kosmiczne/indeks-obiektow-kosmicznych/ [dostęp: 17.03.2025]
- https://polsa.gov.pl/aktualnosci_projekty/polska-w-nowym-partnerstwie-eu-sst-2/ [dostęp: 21.03.2025]
- Czasopismo Modelarz, 7/1971
- https://www.facebook.com/instytutlotnictwa [dostęp: 21.03.2025]
- https://www.youtube.com/watch?v=eATmvYvfUvw [dostęp: 21.03.2025]
- https://scanway.space/images-from-ypsat-mission/ [dostęp: 21.03.2025]
- https://www.esa.int/Enabling_Support/Space_Engineering_Technology/ESA_Young_Professionals_Satellites/About_YPSat [dostęp: 21.03.2025]
- https://www.esa.int/Enabling_Support/Space_Engineering_Technology/ESA_Young_Professionals_Satellites/Lens_on_Space_Scanway_YPSAT_s_Collaboration [dostęp: 21.03.2025]
- YPSat Thermal Analysis, Design, Integration & Testing, A. Kycyku, https://assets.super.so/a75a8f94-f9b1-4a25-a872-d02c21f712fe/files/9d1e3ea7-7a38-4d9b-8f51-ecceda3c9365.pdf [dostęp: 21.03.2025]
- https://www.youtube.com/watch?v=n0hH4m0lJy8 [dostęp: 23.03.2025]
- https://www.wroclaw.pl/przedsiebiorczy-wroclaw/satrev-z-nowym-inwestorem-wroclawski-spacetech-buduje-konstelacje-satelit-okoloziemskich [dostęp: 23.03.2025]
- https://www.nanosats.eu/ [dostęp: 23.03.2025]
- https://creotech.pl/pl/przetargi-i-ogloszenia/nanosatelitarna-konstelacja-piast/ [dostęp: 23.03.2025]
- https://creotech.pl/pl/aktualnosci/umowa-na-dostawe-satelitarnego-systemu-obserwacji-ziemi-w-programie-mikroglob/ [dostęp: 23.03.2025]
- https://space24.pl/satelity/obserwacja-ziemi/satelity-obserwacyjne-dla-polski-ogloszono-konkurs [dostęp: 23.03.2025]